15 maj 2014

Brrr!... MMR

boy

Nigdy specjalnie nie denerwowałam się przed żadnym szczepieniem mojego dziecka. Wiem, że dla maluszka to nic przyjemnego, za każdym razem byłam przygotowana psychicznie na jego łzy i skupiałam się raczej na tym, aby później szybko utulić jego smutek. Dodatkowo zdecydowaliśmy się z mężem na serię szczepień 6 w 1, aby ograniczyć ilość ukłuć i stresu dla malucha. Przeciwniczką szczepień generalnie nigdy nie byłam.

Ostatnie rozmowy z koleżankami natchnęły mnie jednak na zgłębienie tematu szczepień dzieci i ich szkodliwości… Słyszałam oczywiście o zwolennikach i oponentach szczepionek, ale – szczerze – niewiele wiedziałam o argumentach jednej czy drugiej strony. No to sobie poczytałam… Masochistycznie zagłębiałam się na forach internetowych w historie sugerujące związki szczepień z autyzmem, o niepożądanych odczynach poszczepiennych (NOP-ach) i o różnych innych budzących wątpliwości kwestiach dotyczących szczepień. Niby odparto teorię, że szczepionka MMR ma powiązanie z wystąpieniem autyzmu u dzieci, ale jednak czytałam o sytuacjach, gdy choroba i szczepienie zbiegają się w czasie. Powiem wam, że po całej tej lekturze trochę się przestraszyłam, zwłaszcza, że najbliższe szczepienie, jakie czeka nasze dziecko, to właśnie kontrowersyjna szczepionka MMR (odra, świnka, różyczka), która jest najczęściej wskazywana przez rodziców jako ta powodująca poważne powikłania zdrowia malucha. Teraz trochę ochłonęłam, ale temat cały czas we mnie siedzi i mnie uwiera.

Ostatnio na studiach miałam świetne zajęcia dotyczące zdrowia z kierowniczką warszawskiego Oddziału Oświaty Zdrowotnej i Promocji Zdrowia. Podczas wykładu pani doktor zahaczyła między innymi na chwilę o temat chorób zakaźnych i szczepień. Przekonywała nas, że warto je robić, że dzięki nim wiele chorób zniknęło z Polski, a zachorowania na inne zostały ograniczone do minimum. Mówiła również o zbiorowej odporności. Zaznaczyła jednak, że do tematu szczepień trzeba podchodzić ostrożnie, ważne jest to, kiedy nasze dziecko zostanie zaszczepione, w jakiej jest wtedy kondycji. Generalnie nieco wyciszyła moje strachy i obawy. Prawie przeciągnęła mnie na swoją stronę…  aż do momentu, gdy jedna dziewczyna rzuciła z sali: - Moje dziecko prawie zeszło z tego świata po szczepionce MMR. Bach! Pani doktor nie zatrzymała się przy tym wyznaniu (nie wyłapałam, czy zrobiła to umyślnie, czy zwyczajnie nie usłyszała) i poleciała z wykładem dalej. A we mnie znowu zakiełkowało to uczucie niepokoju...

Podjęłam decyzję, że choć z duszą na ramieniu, to zaszczepimy Leosia szczepionką MMR. Zrobię to jednak tylko w takim momencie, gdy nie będę miała najmniejszej wątpliwości co do jego stanu zdrowia. Nie ma mowy o choćby malutkim katarku czy marudzeniu na ząbki. Muszę upewnić się, że jego odporność wzmocniła się po przebytym nie tak dawno zapaleniu płuc.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (4)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2014-05-16 19:49:50

re: Brrr!... MMR

A moze warto zapytac pediatre o te szczepionke U nas okazalo sie ze refundowana szczepionka mmr faktycznie powoduje odzczyny poszczepienne ale juz szczepionka na recepte jest duzo łagodniejsza dla organizmu malucha a kosztuke mniej niz 100zl Zaszczepilismy i zero jakichkolwiek skutkow ubocznych

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Agnes
2014-05-15 21:48:14

re: Brrr!... MMR

Moja córka idealnie tydzień po MMR wylądowała w szpitalu. Szczepiłam ją to była zdrowa, dokładnie przebadana. Ta szczepionka bardziej niż inne obniża odpornosc. Byle wirus rozkłada dziecko na łopatki. Mimo cieżkich doświadczeń moje drugie dziecko też raczej zaszczepie. Ale przynajmniej wiem już jak może się to skończyc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mamiczka
2014-05-15 21:30:29

re: Brrr!... MMR

Bardzo trudny temat. Ja początkowo szczepiłam i na obowiązkowe i dodatkowe. Ale przestałam, na te obowiązkowe też. MMR akurat zaczepiłam, bo jeszcze nie posiadałam tej wiedzy, którą mam dziś. Ale szanuję decyzję innych rodziców, bo wiem, przed jakimi dylematami się staje podejmując takie decyzje. Jakiś czas temu poruszyłam ten temat na moim blogu. Jeśli masz ochotę, zerknij. W komentarzach toczyła się merytoryczna dyskusja. http://czymzajacmalucha.pl/inne-wpisy/250-nie-szcz ... epie-dlaczego.html Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M.
2014-05-19 21:44:53

Dzięki, poczytam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz