21 gru 2013

Chciałabym, aby moje dzieci też miały tylko dobre wspomnienia świąteczne

Mam wspaniałe wspomnienia świąteczne z własnego dzieciństwa. Wigilię spędzaliśmy zazwyczaj u jednej i u drugiej babci. Mnóstwo dzieciaków – sióstr, braci, kuzynów, pyszności na stole (mniam… mniam… pierożki, karpik…), św. Mikołaj, prezenty, kolędy…  Nie mogło zabraknąć pięknej choinki - z anielskim włosem, łańcuchem robionym przeze mnie i siostrę. Choinki - zawsze prawdziwej, pachnącej, z cukierkami  i opadającymi igłami. Chciałabym, aby moje dzieci też miały tylko dobre – ciepłe i barwne – wspomnienia świąteczne.  Wiem, że Leoś jest jeszcze malutki i nie rozumie, czym są Święta Bożego Narodzenia. Jednak mogę sprawić, aby był to dla niego magiczny czas, kiedy mama i tata są blisko, kiedy jest wesoło i kolorowo... Kiedy dzieją się rzeczy niezwykłe, magiczne.

Wczoraj po południu ubraliśmy wreszcie choinkę. Leon cały czas bacznie obserwował, co robimy. Wymienialiśmy się i raz pilnowałam go ja, a raz tata. Inaczej mogłoby to się skończyć ciekawie…  W którymkolwiek miejscu kładliśmy naszego Raczka, to on obierał kierunek  CHOINKA i rozpoczynał swoją wędrówkę na kolankach. Cóż się dziwić, w końcu to ONA  zmobilizowała go do raczkowania.

Pokazaliśmy Leosiowi, jak pachnie drzewko świąteczne, a później daliśmy mu jedną gałązkę do zabawy. Leo dotykał rączką kłujących igiełek i nie mógł się nadziwić – co to takiego? Co jakiś czas zbierał się na odwagę i chciał ścisnąć gałązkę, a wtedy – auuu! Spoglądał na mnie tak żałośnie, robił na buźce podkówkę (na pewno wszystkie mamy wiedzą, jak to wygląda)… i zaczynał proces od początku. Daliśmy mu również do zabawy jedną plastikową bombkę. Przywiązałam do niej dość długą czerwoną kokardę. Leon był zachwycony. Trzymał cały czas za tasiemkę i wymachiwał  bombką do góry, na boki. No i obowiązkowo było gilgotanie i mizianie synusia ozdobnym łańcuchem choinkowym:-).  Kiedy skończyliśmy już ubieranie drzewka i zgasiliśmy światło, zostawiając włączone kolorowe lampki na choince, to nasz malec oniemiał z zachwytu. No, dosłownie! Swoją drogą, to ja też uwielbiam kolorowe światełka choinkowe. Dla mnie mogłyby się palić cały rok.

Od dzisiaj na cały okołoświąteczny czas porzucam usypianie synka przy kołysance `Aaa, aaa, kotki dwa` na rzecz kolęd. Na pierwszy ogień idą: `Gdy śliczna Panna` z cudownym `Li  lilililaj` oraz `Lulajże Jezuniu`. Mam nadzieję, że Leosiowi się spodoba.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz