18 mar 2014

Chorzy ...

katar

Tak cudownie już było, chyba wszyscy poczuliśmy wiosnę. Piękne słońce, zero chmur, 15°C… A tu nagle znowu wietrzysko, zimno i pada… Mówią, że w marcu jak w garncu. Pogoda potwierdza. Sorry, taki mamy klimat ;).

U nas po weekendzie wszystkich rozkłada. Pierwszego wzięło tatusia. Wrócił w piątek po pracy z bolącą głową i zaczął kichać naokoło. Najprawdopodobniej zaraził się od kogoś w pracy, a może w pociągu? Potem mnie zaczęło boleć gardło, a dzisiaj w nocy dopadło Leona. To musiało kiedyś nastąpić…

Myślę, że 10 miesięcy bez żadnego przeziębienia to i tak super wynik. Biedulek, strasznie się wymęczył w nocy, budził się chyba co godzinę. Na szczęście mieliśmy spray do noska, który poradził sobie z jego katarem. Bez niego nie wyobrażam sobie, jak byśmy przetrwali. Zresztą, ja ledwo żyję, bo prawie wcale nie spałam :(.

Leoś nie chciał jeść śniadanka. Nie daje mi zajrzeć do gardła, ale to pewnie dlatego, że go boli. Zaraz lecę do apteki, po jakiś psikacz. Mam nadzieję, że szybciutko nam przejdzie. Leoś łyka witaminę C w kropelkach, na katar mamy homeopatyczny spray. Gdyby pojawiła się temperatura, w pogotowiu trzymam syrop przeciwgorączkowy.

Wolałabym, aby ominęła nas wizyta u lekarza. Dzwonię zaraz do mamy po porady na domowe sposoby walki z przeziębieniem. Damy radę.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz