30 cze 2013

Chyba postaramy się, żeby nasz synek miał własną siostrzyczkę lub braciszka

Tak, jest ogromny sens w tym, by mieć dużo dzieci. Zaczynam żałować, że nie wzięłam się jednak za sprawę wcześniej, by mieć ich gromadkę już teraz.

Odwiedził mnie kilka dni temu mój brat z dwoma synkami (chłopcy 7 i 12 lat). Niesamowite było to, jak pięknie zajmowali się oni moim Michałkiem, bawili się razem i dokazywali. On był szczęśliwy, bardzo się do nich garnął, a oni czuli się tacy duzi i odpowiedzialni – starsi braciszkowie pełną gębą.

Odwiedza mnie także często moja siostrzenica Kasia. Jest z nami właściwie od początku, bo przeprowadziła się w pobliże, jak Michałek miał miesiąc. Jest jego duuużo starszą siostrą cioteczną, bo ma 21 lat, ale ta różnica wieku w ogóle nie przeszkadza w tym, by kochać się do szaleństwa i czuć ogromną więź. Maluszek uwielbia ją, podskakuje cały, jak tylko słyszy jej głos w przedpokoju, a ona tak kochana jest dla niego, że aż się nieraz wzruszam. Mówi do niego na przykład „Królisiu”.  A opiekuje się nim, jakby sama była jego mamą.

Jaka musi być więc więź i miłość między rodzeństwem? Jak mocno są do siebie przywiązani i jak ogromnym wsparciem są dla siebie w dorosłości? To jest po prostu piękne i pełne głębokiego sensu. Cieszę się, że Michałek ma dużo ciotecznego rodzeństwa (w sumie trzy siostry i sześciu braci), ale chyba postaramy się, żeby miał w miarę szybko także własną siostrzyczkę lub braciszka.

 

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz