22 lut 2014

Czary-mary, zaklęcia i rytuały

dziecko

Chcę, aby moje dziecko czuło się na co dzień bezpiecznie, komfortowo. Dlatego od niemal pierwszych chwil każdy nasz dzień wypełniają te same rytuały. Od długiego już czasu mamy stałe pory posiłków, kąpieli i snu. W naszym planie dnia są rzeczy, które po prostu muszą się zdarzyć. Niekiedy śmieję się, że to są nasze zaklęcia.

Mój synek budzi się codziennie punktualnie o godzinie 7:30, a czasem daje mi pospać nawet do 8 :). Przewijam go, przebieram i daję kaszkę. Zawsze pod koniec śniadania puszczam mu na komputerze kilka jego ulubionych piosenek. Około 10 Leoś ma już lekko przeszklone oczka i coraz częściej ziewa. Idziemy do sypialni i Smyk zasypia w niemal 5 minut. Śpi różnie – przedział czasowy jest ogromny: od 40 minut do nawet 2,5 godziny! Potem bawimy się i około południa Leoś je obiadek, a następnie idziemy na spacer. Na dwór wychodzimy zawsze, o czym już kiedyś wspominałam – czy mróz, czy deszcz, czy słońce, czy wiatr. Kilka razy, gdy zrezygnowałam z tego punktu, boleśnie przekonałam się, jak bardzo rozstraja to zegar biologiczny mojego dziecka. Świeże, chłodne powietrze sprawia, że mój maluch po około kilku chwilach zasypia. To jest jego druga i ostatnia drzemka w ciągu dnia. Śpi tak długo, jak długo jesteśmy na dworze. Tylko czasem udaje mi się bezszelestnie wnieść go śpiącego do mieszkania, aby kontynuował drzemkę. Potem znowu jakieś jedzonko, trochę zabawy i….. burza radości, bo wreszcie wraca tata!

Do 19, kiedy to Leoś je kolację, chłopaki szaleją na dywanie. O 19:30 kąpiemy malucha. Niektórzy rodzice kąpią dziecko co drugi dzień, a my, choćby się waliło czy paliło, kąpiemy go codziennie. Sprawdziliśmy już – bez kąpieli synek ma trudności z wyciszeniem przed snem. Mniej więcej od 20:00 zaczynamy rytuał usypiania. Mistrzem ceremonii jestem ja!

Mamy swój rytm dnia, swoje rytuały. Wszędzie słyszę, że dzieci lubią rutynę, potrzebują zasad, bo to sprawia, ze czują się bezpiecznie. W każdym razie w naszym domu to się potwierdza. Pewna cykliczność dnia pomaga również nam – rodzicom  w opanowaniu życia z naszym maluchem. Czasem myślę, że gdyby nie ona, to skończyłabym w jakimś wariatkowie ;).

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz