28 sty 2014

Fajnie jest mieć więcej dzieci, ale…

Jeszcze w latach własnego dzieciństwa, a później panieństwa w wyobrażeniach o mojej przyszłej rodzinie widziałam siebie z trójką dzieci. Jakiś wpływ miał chyba na to fakt, że sama mam dwójkę rodzeństwa.

Myślałam,  że model 2+3, to jest właśnie to :). Dużo dzieci = zawsze wesoło, dużo radości, przygód, no i przede wszystkim - miłości. Tak sobie myślałam KIEDYŚ :)… Teraz wiem, że do wcześniejszego równania trzeba dodać jeszcze: dużo chaosu, dużo bałaganu, mało czasu, mało snu itd.  ;). Nadal myślę, że fajnie jest mieć więcej dzieciaczków, natomiast dopiero teraz, kiedy nasz pierworodny ma już kilka miesięcy za sobą, zaczynam widzieć, z czym to się je…

Po porodzie ostatnią sprawą, o której myślałam, było kolejne dziecko… Mocno przeżyłam cesarkę i fizycznie, i psychicznie. Myślałam nawet, że jeśli mam przejść przez to samo drugi raz, to wolę mieć jedno dziecko. Minęło jednak trochę czasu, rana się zagoiła, a ja pomyślałam, że cudownie byłoby mieć takiego drugiego Leosia. I z tą myślą zostałam – będzie drugi Leoś/Leosia. Nie chcę, aby mój kochany synek był jedynakiem. A trzecie? Teraz, kiedy wiem, ile wysiłku, finansów pochłania jedno dziecko, to trzecie pozostaje raczej w sferze marzeń. Do tego wszystkiego dochodzi również kwestia mojego zdrowia. W końcu cesarka to nie zabieg, a prawdziwa operacja. Drugie cięcie jest powszechnie praktykowane, trzecie natomiast pozostaje kwestią dyskusyjną. Ale co będzie, jeśli bocian jednak trzecie przyniesie :)?

Kiedy jest dobry moment na dzieci? Im jestem starsza, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że im wcześniej, tym lepiej.  Żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na pierwsze dziecko 3-4 lata temu. Mając dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat, człowiek ma więcej energii, bardziej mu się chce. Ma się więcej zapału do biegania na czworakach po dywanie, łatwiej znosi się bezsenne noce, a później ma się więcej cierpliwości podczas długich filozoficznych rozmów ze swym dziecięciem ze sztandarowym „mama/tata, a dlaciego?” w roli głównej.

Poza tym – babcia i dziadek też mają więcej energii, chętniej pomogą. Patrzę na moich rodziców i widzę, że pomimo iż szaleją za Leo, to osiem lat temu, gdy urodziła im się pierwsza wnuczka, mieli więcej siły niż teraz.

Tyle moich gdybań. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce.

M.

 

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

ju
2014-01-28 15:50:51

marzenia a rzeczywitość ;)

coś w tym jest. na razie mam 8 miesięczną córkę która pochłania cały mój czas i energię. domaga się uwagi i noszennia na rękach. ciężko wywalczyć chwilę na "zrobienie czegoś w domu" między zabawą, karmieniem, płaczem i całą masą innych czynności. jak dziecko śpi myślisz "ok mam jakąś godzinę żeby zrobić to i to" po czym padasz obok dziecka po nieprzespanej nocy. Budzicie się więc razem w dobrym humorze ale znowu nic nie zrobione ;-) nadal marzę o dużej rodzinie ... , 3 dzieci to minimuj jakie chciałabym mieć a najlepiej 5. ale na razie przede wszystkim ze względów mieszkaniowych (a dokładniej braku mieszkania) i finansowych NIE MA OPCJI żeby sobie na to pozwolić. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz