14 sie 2014

Latooo!

lato

Nie narzekam na upały. Przez cały rok brakuje mi słońca. Zdecydowanie powinnam urodzić się w jakimiś cieplejszym klimacie. Obecna pogoda jest dla mnie wybawieniem. Niech praży! Niech świeci! Uwielbiam latać w japonkach, cienkich ubraniach, grzać się na słońcu… i chłodzić w cieniu.

Każdy wolniejszy weekend staramy się spędzać na rekreacyjnej działce moich teściów. Organizujemy tam Leonowi przenośny plac zabaw. Rozkładamy dwa namioty z tunelem, wlewamy wodę do baseniku, przeciągamy do cienia skrzynię z piaskiem, stawiamy przed nim garnki, dajemy mu łyżki i kubeczki. Leoś pluska się trochę w wodzie, a potem zazwyczaj bierze się albo za pranie swoich ubrań, albo za gotowanie zupy „działkowej”. Trochę piasku, pęczek trawy, szczypta koniczynki i danie niemal gotowe. Leo dorzuca jeszcze jakiś innowacyjny składnik, który dopełnia mistrzowski smak potrawy. Czasem to jego spodenki, innym razem moje okulary przeciwsłoneczne, ale bywają też bardziej odważne przyprawy, takie jak na przykład jego buciki albo skarpetka Tatusia. Potem zostaje już tylko nakarmić Mamę i Tatę. Mniam, mniam, oczywiście uwielbiamy oboje te zupki, mają przepyszny smak lata z domieszką wspomnień własnego dzieciństwa :).

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz