22 lut 2016

Lęk w pakiecie z macierzyństwem

macierzyństwo

Gdy kobieta zostaje matką, w jej mózgu uruchamia się nieznany wcześniej mechanizm – strach matki o dziecko. Na pewno wiecie, o czym mówię. Paniczny lęk o wszystko, nie chodzi już nawet o przyziemne pierdoły: za dużo kupy, za mało kupy, za rzadka, za gęsta, za mało je, za dużo śpi, dlaczego płacze. Każda nowa rzecz jest tragedią: pierwsze odparzenia, pierwsze potówki, pierwsze otarcia, ciemieniucha. I to zupełnie normalna kolej rzeczy, to naturalne, że boimy się o swoje Dziecko.

Problem jednak zaczyna się, gdy do nowego mechanizmu zaczyna wkradać się… przesada, a w kwestii bezpieczeństwa naszego Szkraba jesteśmy w stanie szybko popadać w paranoję. Codziennie uczę się, jak się jej nie poddać. Jak nie dać się zawładnąć lękowi, jak nie wpaść w ramiona paraliżującego strachu. Bo przecież szaleje wirus świńskiej grypy. Bo córcia jest osowiała, a niedawno było szczepienie i może to jakieś powikłania. Może lepiej nie iść na spacer, żeby się nie przeziębiła. Za szybko podnosi główkę. Uwaga, przestałą podnosić główkę, dlaczego? A jak podam rumianek, a ona ma na niego uczulenie i zacznie się dusić? (Wierzcie mi, nawet takie paranoje się zdarzały). Na razie jest dobrze, na razie ją chronię. Tylko co będzie dalej? Przecież za parę lat nie powiem jej: „Nie pojedziesz na wycieczkę, bo Mamusia się boi, że będzie wypadek i coś Ci się stanie”.

Na początku bałam się własnego Dziecka. Bałam się je kąpać, przewijać, przebierać, karmić, nosić. Teraz boję się o własne Dziecko. Ten drugi strach jest lepszy, bo bardziej naturalny, ale jednocześnie o wiele gorszy, bo wiem, że będzie we mnie na zawsze. To jest wpisane w macierzyństwo, ale trzeba umieć nad tym zapanować. Tylko jak?

Magda

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz