13 lis 2014

Leniwie…

leniwie

Dzisiaj i jutro krótki urlop. Obudziliśmy się z Leosiem o 9! Jego Tatuś znowu powie: „No tak, a jak ja będę w sobotę, to wstanie o 6:30”. Co ja poradzę, że tak dobrze śpi się z Mamą ;-)? A poza tym – nie można tracić czasu na spanie, kiedy w domu jest Tata!

Gorzej, że synek ma coraz większy katar i zaczął ciężko kaszleć. Szykuje się nam dzień spędzony na wygrzewaniu w domu. Pewnie wyskoczymy na spacer, ale tylko na chwilę.

Uwielbiam takie leniwe dni z Leosiem, bez pośpiechu, pędu. Dzisiaj jedliśmy śniadanko na szafce w kuchni. Leon przesypywał cukier z jednego kubka do drugiego, mieszał w misce z ryżem, podziwiał makaron „gwiazdki”, zrobił mi pyszną herbatkę z czekoladowymi drażetkami. Oczywiście musiałam wypić.

Później przyszła pora na jego ulubione malowanie. Rozłożyłam mu na podłodze duży karton, a sama poszłam do łazienki umyć zęby. Wyglądałam do niego co chwilę, żeby kontrolować, czy wszystko w porządku (czy nie wpadł na przykład na pomysł jedzenia kredek). Za którymś razem wyglądam i widzę Leosia stojącego przy drzwiach z czarnym markerem w dłoni (skąd on go wziął?). No tak, a na drzwiach narysowany piękny czarny kłębuszek. Wystarczyło tylko, ze wyjrzałam i zapytałam: „Uuu, co robisz?”. A on – w nogi! Zaczęło się malowanie w zakazanych miejscach. Już kilka razy wcześniej widziałam, jak stawał przy ścianie z chytrą miną na twarzy i kredką w rączce.

Od razu przypomniała mi się opowieść mojej mamy, jak to byłyśmy małe z moją siostrą, a ona musiała gdzieś pojechać, my zostałyśmy w domu z tatą. Tata poszedł spać, a my zamknęłyśmy się w drugim pokoju, schowałyśmy się za zasłonką i stworzyłyśmy dzieło życia. Mama z tatą zmywali je z tapety przez następny tydzień ;-)… 

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz