08 lut 2014

Mama i dziecko na FEJSIE

mama i dziecko na fejsie

Mam konto na Facebooku. To jedyny portal społecznościowy, z którego korzystam. Zresztą, „korzystam” to trochę szumnie powiedziane. Znajomych, owszem, mam, ale szczupłe grono (ostatnio nawet po pewnych przemyśleniach jeszcze bardziej je odchudziłam).

Dotychczas prowadziłam tam głównie działalność szpiegowską – kto, z kim i dlaczego, co u kogo słychać :). Do tej pory nie udostępniałam zbyt często postów, nie wrzucałam zbyt wielu zdjęć itd…Do tej pory :). Ale teraz mam syna! Kto nie wie, ten może dowiedzieć się tego właśnie z fejsa. Osobiście nie wytrzymałabym, aby nie umieścić tam żadnych jego zdjęć. Toż to nasza chwała i duma! Nasz najkochańszy, najpiękniejszy, najmądrzejszy synuś! ;). Gdzie i kiedy, jeśli właśnie nie tam, miałabym się nim pochwalić? Kobieta z natury jest otwarta, wylewna, jak powiedziałby mój mężuś – roztrajkotana ;). Fejsik jest świetnym ujściem babskiej potrzeby wygadania, podzielenia się szczęściem. A gdy jesteśmy z dzieckiem przez rok w domu, to zapewniam, że może nawet pełnić rolę terapeutyczną :).

Myślę, że sytuuję się gdzieś pomiędzy dwoma głównymi nurtami fejsowych mam:

1) Mamy, które żyją na Facebooku. Tfu!, raczej cały Facebook żyje ich wpisami.U nich zawsze można liczyć na obszerną relację, a nawet fotorelację życia codziennego. Raport zaczyna się od informacji, który to już tydzień ciąży, ile maluszek waży, czy brzuch duży, czy przyszła mama sypia, czy ma mdłości. Pierwsza fota malucha, którą wrzuca na fejsa, to pozdrowienia 'fasolki' jeszcze z brzucha mamy, uwiecznione na zdjęciu USG. Potem jest meldunek ze szpitala, że już się zaczęło, aż wreszcie zdjęcia pomarszczonego maluszka pt. 'pierwsze chwile razem'. A później systematycznie można podglądać, jak maluch rośnie i się zmienia.

2) Mamy, które wzbraniają się przed wrzuceniem jakiejkolwiek foty dzidzi na swoją fejsową tablicę, bo to dla jej bezpieczeństwa, nie chcą stracić kontroli nad zdjęciami, a poza tym – a jak dziecko będzie kiedyś mieć o to pretensje? Myślę sobie, że takie mamy musi bardzo korcić, aby podzielić się zdjęciem swojego szczęścia na Facebooku ;). Mam takie mamusie wśród grona znajomych. Najczęściej dla pocieszenia wrzucają chociaż zdjęcie samych stópek, tudzież rączki itp. :).

Myślę sobie, ze w tym temacie warto zachować zdrowy rozsądek. Ja zdecydowałam się na publikację zdjęć Leosia na moim profilu. Uważam jednak na to, jakie są to zdjęcia (słodkiego pluskania w kąpieli czy wygibasów na plaży nie ma) i dzięki ustawieniom prywatności pokazuję je tylko moim najbliższym. Mam nadzieję, że Leoś nie będzie miał mi tego kiedyś za złe… W każdym razie kompromitacji nie ma.

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (3)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Justyna
2014-02-27 15:52:52

http://www.harmonie.com.pl

niektórzy z własnych profili robią profil dziecka... to już się mija znacząco z celem ;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-02-12 14:35:31

re: Mama i dziecko na FEJSIE

"Najczęściej dla pocieszenia wrzucają chociaż zdjęcie samych stópek, tudzież rączki itp" Droga Autorko! radzę sięgnąć do słownika poprawnej polszczyzny i sprawdzić cóż to słówko, trudne ale jakże efektowne w zdaniu, może oznaczyć, dla ułatwienia podpowiem, że nie jest spójnikiem zdania rozłącznego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-02-12 14:30:32

re: Mama i dziecko na FEJSIE

Kompromitujące jest "lajkowanie" własnych wpisów na FB

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz