19 mar 2015

Może warto czasem zrobić strajk?

rodzina

Pielęgniarki, lekarze, górnicy i rolnicy - wszyscy  co jakiś czas demonstrują swój sprzeciw wobec warunków wykonywania pracy, wobec obowiązkówi systemu wynagradzania.  A co z najliczniejszą grupą zawodową? Co z nami – mamami? :)

Czy nie macie czasami ochoty tupnąć nogą, trzasnąć drzwiami, krzyknąć: - Ja nic nie muszę! Może właśnie to jest metoda, aby uświadomić naszej rodzinie pewne ważne kwestie? :) Znośnie, a czasem nawet miło jest padać ze zmęczenia z miłości, ale szalenie ważne jest to, aby ktoś to nasze zmęczenie docenił i powiedział „dziękuję”.

Jakiś czas temu koleżanka w pracy opowiedziała mi o swoim małym, domowym strajku. Jest samotną mamą, wychowuje dwóch chłopców – 5 i 8 lat. Wraca do domu i wszystko jest na jej głowie. Pewnego wieczoru nastąpiła kumulacja. To był jakiś okołoświąteczny czas. Starszemu synkowi po powrocie z pracy miała przygotować jakieś słodkości do szkoły. Napracowała się przeokrutnie, upiekła pyszne ciastka, a potem każde jeszcze elegancko, osobno opakowała. Młodszemu późnym wieczorem przypomniało się, że jutro w przedszkolu mają bal przebierańców… No i co z jego strojem?

I ona biedna ten strój mu zrobiła, coś wymyśliła domowymi sposobami. Później padła ze zmęczenia na kanapę i dowiedziała się, że strój nie jest taki, jaki życzyłby sobie jej synek. Na domiar złego, niedobra mama zrobiła swoim dzieciom na kolację kanapki z szynką, a nie z żółtym serem. Potem obaj mali mężczyźni odmówili wieczornej kąpieli (bo nie mieli na nią ochoty). Aga nie wytrzymała, wybuchła: - Moi Drodzy Panowie, otóż oświadczam, że ja nie mam obowiązku piec Wam ciasteczek, szyć strojów ani gotować każdemu czegoś innego. To jest tylko moja dobra wola!

Chłopcy zostali wysłani do swoich pokojów spać, a następnego dnia byli dla swojej mamy już zupełnie inni…

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz