06 mar 2014

Najlepsze zabawki-niezabawki

dziecko

Nasze małe chłopię się zakochało. Leon pała ostatnio miłością wielką do… odkurzacza i szczotki zmiotki. Nowe sympatie zastąpiły wcześniejsze fascynacje: drewnianą łyżką, durszlakiem, emaliowanym starym garnkiem (choć co jakiś czas wraca do nich z sentymentem).

Uwielbia, gdy odkurzamy! Jest przy tej czynności bardziej spracowany niż my. Chodzi wokół odkurzacza, wchodzi na niego, z podziwem klepie, próbuje łapać szczotkę, ciągnie za sznur. I tak odkurzamy wspólnie całe mieszkanie. Na koniec sprzątania ściągam z rury od odkurzacza szczotkę i wręczam ją synkowi. Wtedy dopiero zaczyna się najlepsza zabawa. Mały jest w siódmym niebie. Przesuwa szczotką po dywanie, pod meblami, manewruje nią na prawo, na lewo, do góry. Nie zwraca na nas w ogóle uwagi. Kiedy pierwszy raz okazało się, jak pasjonująca jest to zabawa, to pochłonęła go od rana do wieczora. Któregoś dnia przechwycił ode mnie szczotkę zmiotkę, a że jest lżejsza, to sprząta nią również na… ławie, na sofie i tam, gdzie tylko sięgnie. Hmmm, ciekawe… Może tak mu z tym sprzątaniem-odkurzaniem zostanie na starsze lata? Fajnie by było.

Nieustannie na topie są też u nas: klawiatura od komputera, telefony komórkowe oraz myszka od komputera (czyli mały informatyk). Jeśli chodzi o tę ostatnią, to mamy myszkę bezprzewodową, na baterie. Nasz syn jeździ nią po dywanie, po meblach, po ścianach… niczym małym samochodzikiem. Kiedy ta zabawa już mu się nudzi, to – ku rozpaczy taty –  przypomina sobie, że wystarczy mocniej walnąć, a myszka rozpada się na trzy części. Klapkę można wtedy gryźć, a bateria, która z niej wypada, stawia przed Leonkiem kolejne kreatywne wyzwania… Ale  to już osobna historia.

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz