03 lut 2015

Nareszcie zima postanowiła zaskoczyć drogowców!

zima

Ta zima jest u nas na Mazowszu wyjątkowo skąpa pod względem obdarowywania śniegiem. Do tej pory biały puch spadł chyba ze dwa razy – w święta i w połowie stycznia. Mrozu szczególnie nie ma, więc co spadło, to zaraz się rozpuściło. Mnie udało się zabrać Leosia na śnieżny spacer tylko raz. Nie zdążyliśmy kupić z mężem nawet sanek, bo śnieg tak szybko jak się pojawiał, tak szybko też znikał.

Dzisiaj rano, gdy wyjrzałam przez okno, poczułam niemalże dziecięcą radość na widok białego krajobrazu. Nareszcie! Świat wygląda tak pięknie w bieli. Nawet trawniki wydają się czyste ;-).

W tym tygodniu Tata Leosia ma urlop. Dziecko zdrowe, koń pociągowy (Tata) jest, śniegu po pachy jeszcze nie ma, ale po kostki już prawie tak. Chłopaki muszą iść tylko kupić sanki. Tak im zazdroszczę! Chciałabym dzisiaj potarzać się w śnieżku razem z nimi ;-). No trudno, Matko pracuj!

Leosiowy Tata już od wczoraj szykuje się na dzisiejszy wyczerpujący dzień. Padł do łóżka jak długi już około 21. Argumentował to tym, że musi oszczędzać siły na jutro, bo Leon na pewno da mu popalić na dworze. Jak dla mnie, to Tatuś był jednak raczej wykończony po pierwszym dniu urlopu spędzonym wspólnie z Synkiem. Gdy usiedliśmy wieczorem przy kolacji to przyznał się, że to dzisiaj jego pierwszy posiłek! Zapytałam: „Jak to? Dlaczego nic nie jadłeś?”. Na co on: „Nie miałem czasu, ja nie jestem taki multifunkcyjny jak Ty!”.

Dzisiaj ma kolejne niełatwe zadanie. Musi tak wymęczyć Leona: rzucaniem śnieżkami, lepieniem bałwana, jeżdżeniem na sankach, aby nasz Bąbel wcześnie zasnął, a my abyśmy mogli wreszcie spędzić wieczór tylko we dwoje.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz