15 paź 2013

O motylkach w brzuchu

Moje poczucie, że zostanę mamą, rosło stopniowo. Każdego dnia powtarzałam sobie, że to niewiarygodne, wręcz zadziwiające, że w moim brzuchu jest mały człowiek. Uważam, że ciąża trwa 40 tygodni również po to, aby kobieta mogła oswoić się z myślą o byciu matką, przygotować do tej niezwykłej roli.

Aż wreszcie przyszedł ten wyjątkowy i niepowtarzalny dzień, gdy uświadomiłam sobie, że motylki, które czuję w brzuchu, nie są zasługą mojego męża. Wyczuwałam łagodne łaskotki, coś jakby trzepotanie skrzydełek… Hm, albo bąbelki... To było moje dziecko! Mała istotka, którą nosiłam pod sercem, dawała o sobie znać. – Mamo! Witaj! Ja tu jestem! Pierwsze ruchy poczułam dość wcześnie, bo około 16 tygodnia. Wszystko stało się wtedy namacalne, prawdziwe. Nie jestem sama. Bije we mnie drugie serduszko, o które będę się troszczyć, które kocham bezwarunkowo. Obudziły się we mnie wtedy uczucia, jakich do tej pory nie znałam. Odczucie ruchów stworzyło niezwykłą więź między mną a moim nienarodzonym dzieckiem. Nie wiedziałam jeszcze, czy będzie to synek czy córeczka (choć dla mnie nie miało to naprawdę większego znaczenia), ale kochałam to maleństwo całym sercem. Codziennie rozmawiałam z brzuszkiem, obserwowałam toczące się tam życie. Delikatne muśnięcia, kopniaki, fikołki, kręcioły – każdego dnia bobas coraz mocniej i boleśniej zwracał na siebie moją uwagę.

Szczególnie aktywny był wieczorami. Kiedy ja kładłam się spać po 22, to on dopiero rozpoczynał swe wariacje. Za to moja krzątanina w dzień niesamowicie go uspokajała. Kiedy brzuszek był już większy, to wieczorami wraz z mężem specjalnie zaczepialiśmy malca. P. delikatnie pukał w mój brzuch i zaraz potem w tym miejscu pojawiało się uwypuklenie. Rączka? Nóżka? A może pupcia naszego szkraba? Nie wiem, czy była to zamierzona odpowiedź, czy tylko zbieg okoliczności, w każdym razie my traktowaliśmy to jako reakcję na nasze dokazywanie.

Z rozrzewnieniem wspominam codzienne napady czkawki maleństwa. Wystarczyło tylko, abym zjadła coś słodkiego. Mój brzuch przez kilka, a nawet kilkanaście minut rytmicznie podskakiwał. Było to dość zabawne. Jednak gdy czkania trwały zbyt długo, zaczynałam się martwić o maluszka. Jego czkawka budziła mnie czasem nawet w nocy. Wtedy gładziłam brzuszek i kołysałam się na boki. Chciałam w ten sposób utulić moje dzieciątko. Czytałam, że czkawka w brzuchu mamy jest spowodowana zbyt łapczywym połykaniem płynu owodniowego. No tak, mały łasuch. To by zgadzało się z jego obecnym apetytem. Gdy powracam myślami do tamtych chwil, nie mogę powstrzymać się od uśmiechu.

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2013-10-15 13:43:24

re: O motylkach w brzuchu

Dzisiaj dzień dziecka utraconego i taki miły post w ramach tegoż właśnie święta :/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz