27 wrz 2014

Okiem Taty - Nieważne, że w pracy jesteś szefem…

tata i syn

To hasło powaliło mnie ostatnio na kolana, powtarzam je sobie w różnych momentach:

Nieważne, że w pracy jesteś szefem i ludzie muszą Cię słuchać. Gdy Twoje dziecko potrzebuje konika, bądź najlepszym konikiem, jakim potrafisz!

Dla Synka zrobiłbym wszystko. Zabrzmiało może trochę górnolotnie, ale tak właśnie jest. Każdy ma prawo wyboru, ma swoje priorytety. Nasza filozofia zaczyna się na „L” i ma cztery litery. Gdy wracam z pracy, pierwsze co robię, to porywam Leosia w ramiona i gilgoczę, całuję, drapię brodą. Mały zanosi się od śmiechu i szczęścia. Sam czekam na tę chwilę z utęsknieniem. A potem padam na kolana i jestem: psem, kotem, czy właśnie wspomnianym konikiem, co potrzeba.

Synek ma zielone światło na rzeczy, na które w żadnych okolicznościach nie pozwoliłbym nikomu innemu. Jestem na przykład jego chusteczką higieniczną… Gdy jest chory i kichnie, to biegnie z wiszącym glutem (przepraszam za wyrażenie) i wyciera się o moje spodnie. Lepiej, żeby nikt poza moim synem nie próbował tego procederu! :) Tylko on może sobie na to pozwolić :). Poddaję się również innemu jego nawykowi – pozwalam podczas posiłku wytrzeć buzię o mój rękaw, gdy tylko pobrudzi ją jedzeniem. A że jest wielkim czyścioszkiem, nie może ani chwili znieść choćby odrobiny kaszy pod nosem, to jest na 100% pewne, że wytrze się o mnie. Takie życie, już się do tego przyzwyczaiłem. A ponieważ to moje dziecko, to wcale mi to nie przeszkadza. Ba! Chwilami jest to dla mnie nawet urocze.

Leon rządzi :).

 

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz