22 cze 2014

Okiem Taty - Przebieranki

dzidzia

Nasz syn wszedł w okres fascynacji ubraniami dorosłych. Siada sobie na przykład w przedpokoju i przymierza po kolei nasze buty. Na razie na siedząco. Nie udało mu się jeszcze samemu nic założyć i ruszyć w tany po mieszkaniu. M. parę razy wkładała mu na nóżki swoje zimowe krótkie botki (sięgały mu pod samą pupę!) i oprowadzała „po salonach”. Ależ miał frajdę! Ostatnio nosił na plecach jej czarną spódnicę - udawał Batmana.  Największym hitem do tej pory była jednak jej krótka spódnica w kwiatki. Szaleństwo! Leon nie chciał się z nią wcale rozstać. Chodził, tańczył, biegał, szalał w niej z przerwami niemal przez cały dzień. Za to broń Panie Boże, aby chociaż spróbować przymierzyć naszemu Maluchowi jakiekolwiek nakrycie głowy - czapki, kapelusze, chusteczki. Zrzuci, zdepcze i jeszcze się zezłości. Nie lubi i kropka.

Ostatnio odwiedziliśmy babcię mojej żony. Leon jadł podwieczorek, a my podawaliśmy mu różne bibeloty z kredensu (wiadomo, dom babci to skarbnica ciekawych przedmiotów). W końcu z miski wszystko zniknęło, a babcia tak się rozkręciła w tym zabawianiu prawnuczka, że przypomniała sobie o schowanej głęboko w szafie starej peruce! Już wiem na pewno, że krótkie blond włosy, uczesane na „baranka”, to nie jest fryzura, którą powinienem zrobić sobie tego lata ;). Jak tylko zakładałem perukę, Leon zakrywał rączkami oczka, tarł je, odwracał się. Dosłownie - on nie mógł na mnie patrzeć! Dopiero po jakimś czasie, kiedy my zapomnieliśmy już o peruce, to Leoś sobie o niej przypomniał i nawet się do niej przekonał. Patrzymy, a on kręci się coraz bliżej fotela z peruką, potem nieśmiało dotyka jej…  (początkowo z niemałym obrzydzeniem), aż w końcu zaczyna sam zakładać ją sobie na głowę. Śmiechu było co nie miara!

Z własnego dzieciństwa pamiętam śmieszną historię związaną z przebieraniem i moim najmłodszym bratem. Mieszkaliśmy w bloku na pierwszym piętrze. Wysokość do opanowania dla 3-letniego malucha - sam wchodził i schodził po schodach (choć zawsze pod czujnym okiem rodziców lub babci). Pilnował nas tata. Mama wyszła do sklepu… Tata zasnął w fotelu… Nasz braciszek postanowił dołączyć do mamy. Pośpiesznie założył na głowę za duży na niego, czarny kapelusz ojca, do tego spódnica mamy i moje kalosze! Kiedy zorientowaliśmy się, że brata nie ma, to pod blokiem goniła już go nasza sąsiadka. A mama wracała już ze sklepu…

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz