28 cze 2014

Okiem Taty - Pściu-bździu

dziecko

Nigdy, mówiąc do naszego dziecka, nie używałem słów typu „pściu-bździu” (przepraszam, ale tak to dla mnie brzmi). Tak, owszem, zdrobnienia stosuję często i nagminnie, ale one jeszcze nikomu nie zaszkodziły.  Patrząc na malutkiego Leosia, nie mogę powstrzymać się od takich słów jak: „rączka”, „nóżka”, „brzuszek”, „synek”.  Spieszczam, nigdy jednak nie zniekształcam świadomie słów!

Uwaga! Poniżej hity słowne skierowanych do Leona, które padły z ust naszej najbliższej rodziny: „podaj rąćkę, niuniu”, „idziesz z babą ajciu, ajciu?” (tłum. idziesz na spacer?), „ziobać jakie ptaśki!”, „śpiłeś niuniu?” (tłum. spałeś?), „byłeś na śpacielku?”, „bzidko pachnie, zrobiłeś ee-ee?”, „oć”, „pociumkaj siobie” (o smoczku tu mowa). Naprawdę, to nie są moje wymysły! To naprawdę miało miejsce! Zresztą, to tylko garstka tego, co zapamiętałem.

Przodowniczką tego prowokacyjnego stylu wypowiedzi w naszej rodzinie jest moja babcia. Mało tego, że mówiąc do naszego dziecka, używa jakichś nowotworów językowych, to na dodatek ona nawet wtedy, kiedy na pozór mówi normalnie, zaczyna używać jakiegoś dziwnego akcentu, zmienia intonację. Z początku tłumaczyliśmy, prosiliśmy, ale babcia, jak tylko widzi Leosia, to automatycznie, bezwiednie przestawia się na taki język. Leoś spotyka się z nią raz na jakiś czas, więc generalnie jej darowałem…

Używając takich przedziwnych form, dajemy dziecku zły wzorzec wymowy. Naturalne jest, że dziecko, wymawiając swoje pierwsze słowa, nie będzie robiło tego poprawnie. Ćwiczenia czynią mistrza. Najważniejsze jest to, że gdzieś tam w jego małej główce zostało zapamiętane, iż spacer to spacer, a nie śpacielek, tata idzie do pracy, nie np. pjaci, a mama po zakupy do sklepu, a nie śklepu.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz