25 paź 2014

Okiem Taty – TATO, CO TO?

a

Leon jest żądny wiedzy. To oczywiste, że chce poznać świat, zrozumieć otaczającą go rzeczywistość. Na szczęście nie atakuje nas jeszcze setkami pytań, ale to podstawowe „co to?” już zna i się nim posługuje. „Tata! Co to?” słyszę po kilkanaście razy każdego dnia. Wcale mi to nie przeszkadza. Kiedy widzę rysujące się na jego buźce: ogromną ciekawość, fascynację pewnymi przedmiotami i procesami, to czuję… Hmm… Radość i dumę. Mój synek jest co prawda jeszcze małym, ale bardzo ciekawskim i bystrym człowiekiem. A poza tym… Super jest poznawać świat na nowo z dzieckiem! Całe szczęście Leon nie zna jeszcze kultowego „a dlaczego?”, któremu już o wiele trudniej sprostać. Uff… ;-). 

Większości rzeczy nasz maluch uczy się cały czas przez bezpośrednie doświadczenia. Aby je poznać i zrozumieć, musi je zbadać, przeżyć. W przekonaniu, że coś jest gorące, upewnia go dotknięcie szklanki czy garnka. Mama mówi: „Oj! Oj! Ale zimne”. Mam wrażenie, że Leon myśli wtedy: „Zimne? Nie wierzę”. I sprawdza. Nasz szkrab wie, że widelec kłuje, robi „kuj, kuj”. Jednak za każdym razem, gdy ma go w zasięgu ręki, koniecznie musi się utwierdzić w tym przekonaniu. Coraz częściej jednak ufa nam na słowo. Ostrzeżenie: „Leosiu, uważaj! Garnek jest gorący” powoduje, że tylko wskazuje na niego paluszkiem i mówi „siii”.

Bywają takie chwile, że Leon podsuwa mi pod nos niemal każdą rzecz i po kolei pyta: „Tata, co to?”. Wszystko nazywam, opisuję, tłumaczę. Na co mój berbeć odpowiada „yhm”. Robi to z tak zabawną intonacją, z jednej strony poważną, a z drugiej słodką minką, że dla mnie takie chwile są tylko przyjemnością. Fajnie jest być tatą ;-)

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz