16 sie 2014

Okiem Taty -TRENING (jest codziennie, nie ma zmiłuj)

a

Nigdy specjalnie nie interesowałem się sportem - ani jego oglądaniem w tv, ani uprawianiem :). Należałem raczej do tej części, która chętniej grała w garażu na gitarze niż na boisku w nogę. Aktywny byłem, ale nie ubierałem tego w gorset jakiejś konkretnej dyscypliny sportowej. Poza tym do tej pory nie musiałem zrzucać nadprogramowych kilogramów. Jestem raczej typem chudzielca - mogę jeść, co tylko chcę i w dowolnej ilości. Nie miałem więc ochoty na żadne regularne treningi.

Chęci to ja nie mam i teraz, ale to nie ma już znaczenia. W końcu zostałem ojcem, nie? :) Ostatnio padłem wieczorem zmęczony na łóżko. Na pewno wiecie dlaczego :). Bycie rodzicem zmusza do regularnego uprawiania wielu sportów. Tutaj nie ma miejsca na obijanie, marudzenie, trening musi być codziennie. Leo wyciska z nas siódme poty. Nie ma zmiłuj.

Bardzo często Mały nie chce na spacerach siedzieć w wózku, więc albo biegamy (Leoś nie potrafi już teraz chodzić, on pędzi), albo ćwiczę bica, noszę Leo na rękach. Wieczorami są też bardziej ekstremalne formy ćwiczeń - podrzucanie pod sam sufit piejącego ze szczęścia Malucha.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz