19 kwi 2014

OKIEM TATY - Tupot małych stóp

baby

Duma ojcowska mnie rozpiera - budzi nas tupot kochanych, malutkich stópek naszego szkraba. Leon chodzi! Brawo Synu! Zuch chłopak! Twój tata jest bardzo szczęśliwy, tym bardziej, że widzę, jaką frajdę Ci to sprawia.

Zaczęło się od pojedynczych, nieśmiałych kroczków już z miesiąc temu. Aż tu nagle, wczoraj, jak gdyby nigdy nic, Leon przeszedł sam „dłuższy dystans”. Siedzieliśmy sobie przy stole i patrzyliśmy na naszego synka, który stał przy łóżku i bawił się zaaferowany samochodzikiem. W pewnym momencie wziął zabawkę w obie rączki, oglądał ją, oglądał i… - nie zwracając na to uwagi wcale a wcale - zaczął z nią iść! Przeszedł z nią chyba ze dwa metry, popatrzył na nas i gdy zobaczył nasze rozdziawione ze szczęścia buzie, zorientował się, że coś jest nie tak i buchnął na pupę. Kiedy zaczęliśmy bić mu brawo, to promieniał ze szczęścia. Chyba dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, co udało mu się zrobić. No i się zaczęło. Pół wieczora chodził od mamy do taty i na odwrót, od łóżka do szafy itd. Dystanse, które pokonuje, nie są jeszcze zbyt długie. Leon rozsądnie mierzy siły do swych możliwości i wyznacza sobie na razie krótkie trasy. Jedno jest pewne - „rozsmakował się” w chodzeniu :).

Ja zacząłem chodzić dość wcześnie, bo gdy skończyłem dziewięć miesięcy (czy to stąd moje odwieczne problemy z kręgosłupem?). Mama Leona z kolei, gdy miała dziesięć i pół miesiąca. Nie licząc tych pierwszych sporadycznych przypadków, nasz synek „rozchodził się” na dwa tygodnie przed ukończeniem roku. Może ruszyłby i wcześniej, gdyby nie pobyt w szpitalu. Ale co ma być, to i tak będzie.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz