26 sie 2014

Piknik...

całus

W sobotę wzięliśmy udział w pikniku rodzinnym organizowanym przez pracodawcę mojego mężusia. Byliśmy już kilka razy wcześniej na tej imprezie - we dwoje. Zajadaliśmy się grillowanymi smakołykami, napychaliśmy słodkościami i dopełnialiśmy po same brzegi piwkiem.

Tym razem byliśmy tu pierwszy raz z Leośkiem. Piramida priorytetów została odwrócona. My o zjedzeniu pieczonej karkóweczki mogliśmy tylko pomarzyć, za to nasz małoletni miał wszystko, czego zapragnął.

Zanim po przyjeździe zdążyliśmy zrobić rozeznanie - kto i gdzie, nasze dziecię zabawiało już stolikowych gapiów. Leoś, nie oglądając się na nas wcale a wcale, ruszył w kierunku osób tańczących zumbę. Ostatnio chłopak ma parcie na tany-tany, nieustannie zaskakuje nas nowymi figurami i układami, także miał okazję się trochę wykazać. Aplauz miał na stojąco.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz