31 paź 2013

Przyszedł czas gromadzenia niezbędnych rzeczy dla synka…

Przyszedł czas gromadzenia niezbędnych rzeczy dla synka. To dopiero było szaleństwo. To moje pierwsze dziecko i naprawdę nie miałam pojęcia co (i przede wszystkim w jakiej ilości), będzie mi potrzebne. Mama-debiutantka nie wiedziała nic, nawet (co teraz wydaje mi się ogromnie zabawne) czym różnią się śpiochy od pajaca czy bodów. Istna wiedza tajemna :-)

Wertowałam poradniki i gazety w poszukiwaniu wskazówek, grzebałam w Internecie, wisiałam na telefonie z siostrą. Po długich zmaganiach jakoś to sobie usystematyzowałam i stworzyłam swoją własną bardzo długą listę. Chciałam być pewna, że nie zabraknie nam niczego na początku. Oczywiście nie da się przewidzieć wszystkich potrzeb, a kilka kupionych rzeczy okazało się w ogóle niepotrzebnych. Przy drugim dziecku będę już mądrzejsza :-)

Zachęcam do rozeznania wśród znajomych i rodziny – jeśli jest taka możliwość, warto pożyczyć lub odkupić niektóre sprzęty i ubranka. Cała wyprawka jest kosztowna. Gdyby nie nasi bliscy, to zrobiłaby duży uszczerbek na naszym domowym budżecie. Teraz bardzo często kupuję ubranka czy nawet zabawki przez Internet od innych mam. Można wybrać rzeczy, po których w ogóle nie widać śladów użytkowania. Maluch nawet nie zdąży ich zniszczyć.

Ja miałam to szczęście, że dostałam mnóstwo ubranek i akcesoriów od mojej siostry i znajomej.

Łóżeczko – jeśli zdecydujemy się je pożyczyć lub kupić używane, to koniecznie zainwestujmy w nowy materacyk. Polecam taki dość twardy z matą kokosową. Nasze łóżeczko sięga pamięcią dzieciństwa mojego młodszego brata. Dziadek pięknie odnowił ramę i jest jak nowe.

Wyposażenie do łóżeczka – prześcieradło (minimum 2 zmiany), kocyk do przykrycia, rożek. Tu przyłożyła się babcia - zrobiła nam na drutach trzy śliczne kocyki.

Ubranka – ach te maleńkie, słodkie ubranka! Wszędzie czytałam, aby nie gromadzić zbyt wielu ubranek rozmiaru 56. Dziecko niepostrzeżenie szybko z niego wyrasta. Prawda to, ale prawdą jest też, że w kilku pierwszych tygodniach przebiera się je wyjątkowo często (nasz Junior często ulewał, mieliśmy też „pieluszkowe” katastrofy). Czasem zmieniałam mu ubranka po kilka razy na dzień. Osobiście polecam zestawy: body plus pajacyk na zatrzaski. Najlepiej mieć około 6-7 zestawów ubranek w rozmiarze 56. Rozmiar 62 dziecko nosi już chwilę dłużej, więc ubranek może być trochę więcej. Przydadzą się bawełniane, bezuciskowe skarpetki, czapeczki – na dwór i po kąpieli, rękawiczki-łapki, które zapobiegną podrapaniu się przez maluszka. Potrzebne jest również coś cieplejszego na spacery. W zależności od pory roku może być to sweterek lub kombinezon. Ja miałam to szczęście, że praniem i prasowaniem pierwszej „wyprawkowej” sterty ubranek zajął się mój kochany mężuś i chwała mu za to, bo ja nie przepadam za prasowaniem.

Wózek – największy wydatek. Nam wózek podarowała w prezencie teściowa. W innym przypadku kupiłabym na pewno używany. W Internecie jest mnóstwo ogłoszeń. Można wybrać coś w rozsądnej cenie i dobrym stanie. My zdecydowaliśmy się na wózek starego typu „na paskach”. A co tam! Stwierdziłam, że chcę aby mój synek był wybujany, wykołysany, wyhuśtany, słowem rozpieszczony:-) Wybór okazał się świetny. Wózek sprawdził się na wycieczce w górach, zdaje też codziennie egzaminy na naszych nierównych chodnikach. Dziecięca kareta powinna mieć torbę oraz koszyk na całą masę rzeczy, które będziemy ze sobą wozić. Ja dokupiłam jeszcze parasolkę, moskitierę i folię przeciwdeszczową. Ach, no i wybrałam taki wózek, gdzie gondola jest umieszczona w miarę wysoko.

Przewijak – dla nas okazała się to konieczność. Po pierwsze – ze względu na kręgosłup rodziców, po drugie – maluszkowi jest na nim wygodnie, po trzecie – podczas przewijania przydarzają się różne historie kupkowo-siusiowe i lepiej, aby miały miejsce właśnie tutaj.

Pieluchy – u nas kompletnie nie sprawdziły się te najpopularniejszej marki pampersów, kiedy ich używaliśmy synek miał ciągle odparzoną pupkę. Niezbędnych jest również kilka sztuk pieluch tetrowych i flanelowych.

Akcesoria do pupy – chusteczki nawilżane i krem (polecam: alantan plus i bepanthen).

Do kąpieli – wanienka, 2 ręczniki kąpielowe z kapturkami, płyn do kąpieli plus oliwka lub emolium, termometr do wody (nam był niezbędny na początku, gdy nie mieliśmy wyczucia z temperaturą. Później P. zalał go wrzątkiem, termometr pękł, a my radzimy sobie bez niego). Najważniejsze do kąpieli – TATA! U nas to tatuś kąpie synka od samego początku. Jest to ich sam na sam, którego oboje bardzo potrzebują. Tylko tatuś umie tak rozbawić malucha! Ze mną synek nie miałby tyle frajdy. Podobno zrzędzę i zrzędzę… - Uważaj, chlapiesz mu na buzię! Lejesz mu do ucha! itd.

Poza tym:

szczoteczka z miękkim włosiem do czesania włosków,

gruszka do nosa oraz aspirator,

laktator – koniecznie,

nożyczki do paznokci,

sól fizjologiczna do przemywania oczek oraz czyszczenia noska,

waciki z bezpiecznymi końcówkami,

Jeśli chodzi o przybory do karmienia dziecka, to tu nic nie poradzę. My używamy po prostu urządzenia, które nazywa się „Cycuś Mamusi”. Dopiero zaczynamy eksperymenty z łyżeczkami i butelkami.

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz