16 maj 2013

Sensacyjna historia mlecznej kontrabandy

Problemy z karmieniem piersią doprowadziły w naszym przypadku do tego, że pewnego dnia musiałam wybrać dla swojego synka odpowiednie mleko modyfikowane. Bardzo tego nie chciałam. Bardzo chciałam karmić naturalnie. Ale było już za późno. Wprawdzie dopóki ostatnia kropla mleka nie poleciała z moich piersi, dopóty synka przystawiałam, ale szybko mieszanka sztuczna stała się podstawą diety.

Pierwsze próby dokarmiania mieszkanką sztuczną skończyły się niepowodzeniem. Oczywiście najpierw poradziłam się pediatry, ale on powiedział, że każde mleko jest dobre, że nie może mi niczego zasugerować i że jako mama znam najlepiej potrzeby swojego dziecka, więc powinnam wybrać sama. Jakaś w tym logika była, tylko że ja nie miałam ŻADNEGO doświadczenia. Nie miałam pojęcia, co wybrać, gdzie kupić i o co w ogóle chodzi z tymi mlekami. Podałam więc Malutkiemu to, co polecały mi zaufane mamy.

Na pierwszy ogień poszło Nestle NAN HA. Młody ściągnął całą butlę z apetytem w try miga, odbiło mu się i zadowolony był bardzo. Niestety, czwarte, nocne karmienie skończyło się wymiotami. Piąte, poranne, również. Zły to był zatem wybór. Pobiegłam do sklepu po mleko Nestle NAN Pro. Tej samej marki, o podobnym składzie, żeby za bardzo nie mieszać. Po pierwszym karmieniu nim – ulewanie.

Ponieważ nadal karmiłam piersią, miałam czas do namysłu. W między czasie zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka, supermama ze stażem o kilka miesięcy dłuższym, by spytać co słychać. Okazało się, że ona miała podobne przejścia ze swoją córeczką, kiedy zaczęła ją dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Poleciła mi wybór mieszanki z serii „anti reflux” i zachwalała Bebilon AR, którym wówczas karmiła swoją córcię. Weszłam na stronę internetową producenta, przeanalizowałam skład mleka, by dojść do wniosku, że jest naprawdę niezłe i kupiłam je. Nie bez znaczenia dla mojego wyboru był fakt, że zagęstnikiem stosowanym w tym mleku była mączka chleba świętojańskiego, polisacharyd całkowicie wydalany z organizmu ludzkiego i bardzo naturalny. Wydawało mi się również, że nieco bardziej wartościowy, niż dodawana do innych mlek AR skrobia ziemniaczana.

Mleko Bebilon AR bardzo smakowało mojemu synkowi. Ale po około dwóch tygodniach karmienia nim, zaczęłam się niepokoić. Michałek zjadał tego mleka coraz więcej. Kiedy pewnego wieczora zjadł 330 ml (skończone miał wtedy równo 3 miesiące) i sprawiał wrażenie, że jeszcze mu mało, postanowiłam sprawę wyjaśnić. Pierwszy ruch – telefon do siostry ciotecznej – supermamy i położnej. Jej zdanie: To nie jest normalne. On może mieć gigantyczny apetyt, ale ta ilość nie mieści się w żadnych ramach. Mleko, którym karmisz, jest dla niego najprawdopodobniej mało sycące, a że jest zagęszczone, to nie ulewa go, nawet, kiedy zje za dużo. Nazajutrz jeszcze skonsultowałam się z pediatrą, który jak zawsze nie kazał mi panikować, tylko ewentualnie spróbować zmienić mleko, ale łagodnie, stopniowo, bez szaleństw, bo częste i gwałtowne zmiany mieszanek są dla dziecięcego brzuszka niekorzystne.

No i znalazłam się w punkcie wyjścia. Na szczęście orientowałam się już co nieco w tym, co można znaleźć na sklepowych półkach i wiedziałam mniej więcej, jakie są moje oczekiwania. Marzyło mi się karmienie mlekiem Hipp. Uważałam, że mleko modyfikowane odpowiednie dla mojego dziecka, znaczy tyle, co najlepsze, jakie w ogóle mogę zdobyć. Takie było moim zdaniem Hipp - mleko początkowe dla niemowląt od urodzenia. Niestety, w żadnym sklepie nie było jego wersji przeciw ulewaniu. Zajrzałam na stronę Hipp Polska. Wśród mieszanek specjalistycznych - brak. Czyżby producent nie uwzględnił potrzeb maluszków z refluksem?

Zaryzykowałam z nadzieją, że synek nie będzie jednak już ulewał i kupiłam mu zwykłe Hipp 1. Niestety, problem refluksu powrócił. Załamałam się. Miałam do wyboru Enfamil AR, dostępny tylko w aptekach, o którym niewiele na daną chwilę wiedziałam i Nestle NAN AR, zagęszczany mąką ziemniaczaną, o którym mamy pisały na forach internetowych, że jest kiepski i podczas przygotowywania robią się kluchy, które trzeba przecierać przez sitko, brrr…

Zalogowałam się na Allegro, żeby zaopatrzyć smyka w jakieś dziecięce akcesoria i z ciekawości, przy okazji, wpisałam w wyszukiwarkę frazę „hipp mleko”, aby zorientować się w cenach i ogólnym asortymencie tej marki. Z radości podskoczyłam, kiedy na liście wyników wyszukiwania pojawiła się aukcja o tytule: „Mleko Hipp AR saszetki prosto z Niemiec - długa data ważności”. Natychmiast weszłam na niemiecką stronę Hipp, okazało się, że w Niemczech wersja mleka początkowego dla dzieci z refluksem jest w sprzedaży. Poczciwy Claus Hipp pomyślał o wszystkim! Przeanalizowałam skład na dostępnej w serwisie producenta etykiecie w wersji PDF. Doskonałe! Zagęstnik – mączka chleba świętojańskiego. W składzie, poza laktozą, zero cukrów (nie licząc słodkawej mączki). Mnóstwo witamin, więcej niż w Bebilonie, pro i prebiotyki, kwasy omega. Mleko na aukcji kupiłam. Okazało się strzałem w 10. Pyszne, sycące, lekkostrawne. Żadnych sensacji.

Sensacją były już tylko próby zdobycia go przez kolejne miesiące. Wyliczone miałam co do grama, ile zniknie go w brzuszku synka do czasu, aż nie przerzucimy się na mleko następne. I rozpoczęły się poszukiwania. Na Allegro już go nie było. Sprzedawca od saszetek nie był w stanie dalej współpracować. W żadnym niemieckim sklepie online nie było opcji wysyłki za granicę. Raz udało mi się wypatrzyć aukcję z trzema opakowaniami na E-bay’u niemieckim, ale przegapiłam termin jej zakończenia.

I tak, pierwsza partia mleka przyjechała z Berlina. 14 opakowań przywiózł mój mąż przebywający tam w delegacji. Czuł się dziwnie, kiedy w strugach deszczu odwiedzał drogerie, markety i apteki w okolicach Alexanderplatz, podczas gdy jego koledzy i koleżanki zwiedzali muzea, zabytki i restauracje. Dodatkowym utrudnieniem był brak parasola. Jednak mąż mój twierdzi, że pierwszy raz w życiu czuł się jak prawdziwy lew polujący w celu zdobycia pożywienia dla swojego lwiątka :).

Druga partia mleka została przywieziona pociągiem, także z Berlina, przez moją koleżankę. Udało się kupić 7 pudełek. Brakowało mi około 10 pudełek do końca szacowanego czasu karmienia mlekiem początkowym i skończyły mi się pomysły, skąd je brać.

Przeszukałam Allegro i znalazłam sprzedawcę, który miał w swojej ofercie produkty Hipp sprowadzane z Niemiec. Wysłałam pytanie, czy nie byłoby możliwości zdobyć także mleka Hipp AR i przesłać do Polski. Adresatką mojego maila okazała się młoda supermama na stałe mieszkająca w Niemczech, która swego czasu także karmiła swoje dziecko mlekiem AR. Nie tylko zgodziła się wziąć udział w całej akcji, ale także zaoferowała swoją pomoc, nie licząc na żaden zysk. Kiedy tak sobie mailowałyśmy, rozmawiając o dzieciach i karmieniu, podsunęła mi pomysł, jako że mój synek miał już prawie 5 miesięcy i jak najbardziej można było mu zacząć wprowadzać jakieś bezglutenowe kaszki, abym spróbowała zwykłe mleko zagęszczać odrobiną kleiku ryżowego. Eureka!

Zrobiłam to. Zadziałało! Upewniłam się jeszcze u lekarza, czy kleik ryżowy nie „zatka” mi Malucha. Odpowiedź brzmiała: mała ilość nie. I tak pociągnęliśmy do końca 6 miesiąca, nie musząc już sprowadzać kolejnej partii Hipp AR z Niemiec. Potem jeszcze zauważyłam, że mleko Enfamil AR 1, dostępne w Polsce, ma w swoim składzie jako zagęstnik mający zapobiegać ulewaniu, właśnie skrobię ryżową (!). Pozostaliśmy więc szczęśliwie przy Hippie, dziś robię kaszki na Hipp 2. Mleko pyszne, sycące, o wartościowym składzie, bez zbędnych cukrów, wypełniaczy, utrwalaczy, na dodatek opatrzone certyfikatem „bio”.

Mimo że nie karmię piersią od skończenia przez niego 3 miesięcy, mój synek nie choruje, nie ma problemów trawiennych, dobrze się rozwija. To wspaniałe, że mamy mają dziś taki ogromny wybór. Cieszę się, że udało mi się wybrać to, co najlepsze!

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

www.zwyczajnamama.blogspot.com
2013-05-16 16:04:34

re: Sensacyjna historia mlecznej kontrabandy

ja jestem gorącą orędowniczką karmienia naturalnego. Brawa dla Ciebie, że walczyłas i udało się maleństwo karmić choc te 3 miesiące w sposob naturalny. Swoją drogą dlaczego mleko Hipp AR jest tak słabo dostępne w Polsce?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz