13 lut 2014

Smoczek, smoczek, smoczek…!

dziecko

Smoczek, smoczek, smoczek, jak ja kocham smoczek! - zdaje się nucić chytrze pod nosem moje dziecko.

Pamiętam, jak pierwszy raz daliśmy mu smoka. Miał już chyba ze trzy albo cztery tygodnie. Wcześniej nie widziałam takiej potrzeby. Leon przez większość dnia spał albo jadł, a najczęściej spał i jadł, więc jego potrzeba ssania była zaspokojona. Tak więc zwyczajnie zapomnieliśmy o zakupionym wraz z wyprawką smoczku. Któregoś dnia moja mama zapytała mnie podczas telefonicznych pogaduch, czy Leoś ssie smoka. Ze mną było podobno tak, że rodzice chcieli mi go dać trochę później, ale ja nie byłam już nim wcale zainteresowana. Próby jego podania kończyły się moim gwałtownym i dotkliwym dla uszu protestem. Nie doceniłam jego magicznych właściwości:). Bo przecież, jak by nie patrzeć, kojące działanie smoczka jest w niektórych sytuacjach czy miejscach wybawieniem. No więc… po którejś z kąpieli, kiedy Leo płakał, wcisnęliśmy mu smoka. Synek momentalnie się uspokoił. Wyglądał rozbrajająco – jego buźka była taka malutka, a smoczek wielki na pół twarzy. Najbardziej rozczulił nas tym, że od razu jak włożyliśmy mu do pysia smoczek, skwapliwiego złapał i mocno podtrzymywał obiema piąstkami. I ssał, ssał, ssał… Tak właśnie zaczęła się ta wielka miłość…

Ssanie smoczka przez dzieci ma niewątpliwie wiele plusów – uspokaja dziecko, odpowiada na jego silną potrzebę ssania, ale przede wszystkim pozwala zredukować ryzyko zespołu nagłej śmierci niemowląt (SIDS). Dzieci, które używają smoczka, zwykle nie śpią aż tak głęboko, jak dzieci bez niego, łatwiej wybudzają się z głębokiego snu, który może prowadzić do zatrzymania oddechu. Teraz, kiedy Leoś swobodnie porusza się już sam po całym mieszkaniu, to zdarza się, że idzie do drugiego pokoju i ściąga smoczusia z ławy czy łóżka - w zależności od tego, czy jest gdzieś w zasięgu jego łapek.

Dzieci powinny przestać ssać smoka maksymalnie przed ukończeniem 2 roku życia. Leon ma dziewięć miesięcy, ale staramy się jak najrzadziej dawać mu smoczek. Zdaję sobie sprawę, że im dłużej, tym będzie trudniej maluchowi się z nim rozstać. Trzeba będzie wymyślać trafiające do główki Leośka historie, co się stało z jego jedynym,ukochanym, słodkim MONIEM.

PS  W naszym domu smoczek jest nazywany smoczkiem, czasem moniem, ale ilość nazw stosowanych na określenie smoczka jest zaiste niezliczona :)

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz