30 gru 2015

Spokojnie, to tylko ciąża...

nastoletnia matka

Ciąża – planowana czy nie – zawsze jest jak grom z jasnego nieba. Nawet jeśli czekasz na dwie kreski w małym białym prostokącie, to i tak nie wiesz, kiedy się pojawią i to też jest na swój sposób piękne. Tylko co, jeśli w dowodzie masz dziewięćdziesiąty szósty rocznik i maturę za dwa miesiące? Wtedy to bardziej gradobicie z piorunującymi efektami specjalnymi.

Pierwsze uczucie, gdy zobaczyłam pozytywny wynik testu ciążowego: paniczny strach. O nie, ja nie bałam się tego, jak przekazać rodzicom radosne wieści o ciąży. Nie bałam się reakcji ojca dziecka. Nie myślałam nawet o tym, że moje nastoletnie wcielenie kończy się na rzecz dojrzałej żony i matki.  Ja się bałam… porodu. Hormony to całkiem niegłupi mechanizm. Zamiast zamartwiać się o zapewnienie bytu czteromilimetrowej wówczas istocie, ja skupiłam się na, jak się okazało dziewięć miesięcy później, trzynastu godzinach porodu. Jak było? Do zniesienia. Nie powiem, że to najpiękniejsze chwile w życiu, bo te przeżywam co wieczór, gdy widzę, jak moja córka zasypia w objęciach swojego taty.

Ad rem jednak. Nigdy nie zapomnę jak lęk potęgowany przez hormony ciążowe wywoływał u mnie jedną myśl: cesarka. Byłam gotowa zapłacić każde pieniądze za operacyjne rozwiązanie mojej ciąży. Dlaczego? Wiadomo, po części bałam się bólu. Największy strach czułam jednak przed personelem szpitalnym. Nie łudźmy się, jak traktuje się w społeczeństwie nastoletnie matki? To wciąż twardy orzech do zgryzienia. A kto z nas nie słyszał o „postrachach porodówek”? Niespełna dwudziestoletnia rodząca dziewczyna i piekielna położna? Mieszanka wybuchowa. I do tego jeszcze ciotki „dobre rady”. Wiecie, jak ja wyobrażałam sobie poród dzięki takim „życzliwym” opowieściom? Osiem konających z bólu kobiet pozostawionych na pastwę losu na jednej sali! Spieszę jednak z pocieszeniem: cywilizacja dotarła nawet do nas. Nastoletnia matka może już urodzić z godnością. Mój poród objął dwie zmiany personelu, poznałam cztery położne, dwóch lekarzy i żadna z osób nie dała mi odczuć tego, że skoro zaszłam w ciążę w tak młodym wieku, to nie należy mi się ludzkie traktowanie.

Wiem, że najbardziej wartościową wiedzę gromadzimy na własnym doświadczeniu, ale wiem też, jak bardzo potrzebowałam, będąc jeszcze w ciąży, trzeźwego spojrzenia osoby, która przez to przeszła i powie: „Nie jest tak źle”! Nastoletnia ciąża i późniejsze macierzyństwo to nie bułka z masłem, ale lęk to nasz najgorszy doradca, więc, Przyszła Mamo, nie daj się zwariować!

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2016-01-05 06:48:12

re: Spokojnie, to tylko ciąża...

Wypociny niedojrzałej pensjonarki. Supermama nie myśli o sobie, ale o maleństwie, które nosi w sobie. Bleeee.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Polozna
2016-01-02 00:56:21

re: Spokojnie, to tylko ciąża...

Jestem położna i proszę wierzyć, juz dawno przestały nas dzwonić rodzące 18-19 latki. Co więcej wiele kobiet w tym wieku mówi nam ze ciąża była jak najbardziej chciana i planowana. Strach przed gorszym traktowaniem jest w głowie ciężarnej, zero tu odniesienia do szpitalnej rzeczywistości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz