20 maj 2014

Trochę dystansu

family

Uwielbiam wyjeżdżać. Nie ma znaczenia, czy jest to krótka wycieczka do jakiegoś pobliskiego miasteczka, pobyt na działce czy wczasy za granicą. Podróż i kilkudniowy pobyt poza domem zawsze dają mi pewnego rodzaju wytchnienie, pozwalają spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. Takie oderwanie od rzeczywistości jest czasami niezbędne.

Porównując nasze obecne wakacje z tymi z poprzednich lat (gdy byliśmy jeszcze tylko we dwoje), to myślę sobie, że wyjazd i czas spędzony z dzieckiem pozwalają stworzyć wyjątkowy dystans pomiędzy tym, co tu i teraz a tym, co czeka na nas w domu, w pracy. A może tylko mi się tak wydaje, bo zwyczajnie oszalałam na punkcie naszego synka? W każdym razie Leon jak nikt inny ustawia nasze priorytety. Jesteśmy  w Sopocie dopiero cztery dni, a czuję się jakbyśmy byli tu już z miesiąc. Zapomnieliśmy się zupełnie. Tutaj to my - nasza mała rodzinka - i nasze dobre samopoczucie są na pierwszym miejscu. Leoś przypomina nam, czym jest dziecięca radość życia.

Rozglądam się wokoło i utwierdzam się w przekonaniu, że to uczucie nie jest tylko naszym udziałem :).

Widzę na plaży tatusiów, którzy zostawili swoje torby z laptopami gdzieś daleko, wyłączyli komórki, ściągnęli eleganckie koszule, drogie zegarki i mokrzy, umorusani bawią się w piachu ze swoimi dziećmi. Biegają, kopią doły, grają w piłkę. Mamusie nie biegają za dziećmi, krzycząc: Uważaj, bo się przewrócisz/pobrudzisz/(itd.)! Nikt nigdzie się nie śpieszy. Nikomu nie przeszkadza piach w oczach i między zębami ;). A brudne spodnie dziecka nie są dla nikogo problemem.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz