18 sty 2014

W sypialni…

Po wieczornej kąpieli i lulaniu zawsze układamy Leosia w jego łóżeczku. Śpi  tam naprawdę grzecznie do około 2 w nocy. Jednak kiedy tylko wyczuje (a jego umiejętności w tym zakresie są doskonałe, oszukać łatwo się nie da), że mamusia po cichutku próbuje wślizgnąć się pod kołderkę i położyć obok taty, to od razu włącza syrenę. I nie ma rady, będzie stękał i kwękał tak długo, dopóki  nie położę go między nami. Wtedy on, jak król, na mnie zarzuci jedną nogę, a drugą na tatę. Zresztą, pozycje, które przybiera, są wprost proporcjonalne do ilości nocy, które razem przespaliśmy. Wszak nic dwa razy się nie zdarza… i pewnie nie zdarzy. Na początku było wtulanie w mamę – wszystko super, tylko najczęściej cierpło mi ramię, przerabialiśmy też dziecięce stópki na twarzy, całego Leosia na twarzy, spaliśmy w literę H (tj. my pionowo, Leoś pomiędzy nami poziomo) itd… Generalnie to zadziwiające, że gdy śpi sam, to zajmuje tak mało miejsca w swoim łóżeczku, gdy śpi z nami, zajmuje większość naszego łoża :).

Tak, szkoda, że nie można przytulić się do mężowego ramienia, ale z drugiej strony, spanie z maluchem mocno łechce moje matczyne ego. Trudno zrezygnować z widoku tego malutkiego noska wtulonego w moje ramię. Owszem, były chwile, kiedy przeżywałam rozterki: „nie powinien z nami spać”, „przyzwyczai się i będzie coraz gorzej”. Słyszałam moją mamę: „wy zawsze spaliście tylko w swoim łóżeczku”. Z zawstydzeniem odpowiadałam „tak, trochę”, gdy mama pytała ze zdziwieniem i nutką nagany: „to ON śpi z wami???”. Teraz nie mam problemu z tym, że Leon przenosi się w nocy do naszego łóżka. Widzę, że potrzebuje takiej bliskości i nie mam zamiaru mu jej żałować. Dzieci są różne. Córeczka mojej znajomej od urodzenia śpi w swoim łóżeczku i nigdy nie domagała się brania jej do łóżka rodziców. Nasz Leon jest inny. Ostatecznie w rozprawieniu się z moimi rozterkami pomogło mi stwierdzenie, że dzieci, które od początku mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa, lepiej znoszą rozstania i łatwiej budują relację z innymi w przyszłości. Jeżeli spanie z nami sprawia, ze nasz synek czuje się pewnie, to nie zamierzam tego burzyć.

No i tak sobie śpimy z tym małym potworkiem w kolorowej piżamce... :) Nie powiem, pobudki z tym  stworkiem są baardzo miłe! Otwieram oczy, a tu siedzi obok mnie najsłodsza osoba na świecie i uśmiecha się, jakby mnie z tydzień nie widziała. Ostatnio Leon budzi nas, wciskając paluszki w maminą albo tatową twarz - to jego nowa umiejętność - pokazuje oko, nosek i buzię. Najczęściej specjalnie zostawiam jakąś zabawkę na poduszce, aby nie nudził się rano, zanim całkowicie nie odzyskam przytomności. Ale czasem zapomnę… A jak wiadomo, dzieci nudzić się nie lubią. Mieliśmy już kilka akcji ratunkowych, kiedy któreś z nas w ostatniej chwili łapało go za stopki, gdy on już prawie noskiem tarł o dywan. Akcje ratunkowe  na szczęście w 100% skuteczne.

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anna
2014-01-18 22:07:04

re: W sypialni…

Moja córeczka zachowuje się dokładnie tak samo. Kiedy nie ma mnie w pokoju, to śpi w swoim łóżeczku Jednak tylko położę się obok męża, a ona nagle zaczyna się wiercić i płakać. biorę ją od razu do nas. Próbuję później znowy ją odkładać do łóżeczka, ale nie chce tam spać, kiedy czuje, że mama i tata są tak blisko :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2014-01-18 17:19:40

re: W sypialni…

Ja też uważam, że to nic złego jeśli dziecko potrzebuje wtulenia się w rodzica kiedy śpi. Maluchy potrzebują czasu żeby zrozumieć, ze nie ma sie czego bać kiedy jest ciemno. Są różne typy ludzi i dzieci. Jedni potryebuja bliskođci inni nie ... Obecne metodz wzch. wg mnie poyostawiaj wiele do zcyenia....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz