13 maj 2014

Wielkie przyjemności zdarzają się w łóżku bladym świtem…

a

Jaka jest Wasza ulubiona pora dnia? Ja kocham poranki, zwłaszcza te, kiedy P. nie jedzie do pracy, a ja nie mam akurat w weekend zjazdu na uczelni, czytaj: są to perełki w skali miesiąca. Co wtedy robimy? Odpowiedź jest prosta - nie robimy nic ;-). I to jest właśnie w tym najlepsze. Leżymy sobie we troje, przytulamy się, wygłupiamy. Czasem to ja z Leosiem pracuję nad obudzeniem tatusia, innym razem to mnie wyrywa ze snu Leosiowy paluszek wciskany w moje oko albo nos. A najczęściej to właśnie nasz maluch budzi nas oboje. A same pobudki są różne: od bardzo subtelnych, gdy Leoś wierci się na łóżku i czeka z uśmiechem, aż się obudzimy, po bardzo brutalne - dostajemy od niego zwyczajny łomot. Wałkujemy się tak dłuższy czas - aż do pierwszych objawów znudzenia naszego dziecka. Kiedy schodzi z łóżka do zabawek albo zagląda na stół w poszukiwaniu jakiegoś jedzenia, to znak, że pora zakończyć nasze wylegiwanie. O której wstajemy w weekend? Sobota i niedziela według naszego dziecka zdecydowanie nie służy do długiego spania. Leon korzysta i to na całego z tego, że tata nie pojechał do pracy. Zazwyczaj budzi się wtedy już około 6:00-6:30. Dla porównania w tygodniu wstajemy we dwoje koło 8:00-9:00… Ba! Ostatnio zdarzyło nam się nawet parę razy ocknąć o 10! Ale uważam, że była to zwyczajnie przesada.

Podsumowując - mój mężuś nie ma z nami w domu lekko ;). Jednak… nie narzeka :). W końcu niecodziennie zdarzają się takie chwile.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2014-05-14 13:03:14

re: Wielkie przyjemności zdarzają się w łóżku bladym świtem…

ja najbardziej kocham wieczory, kiedy maluchy śpią i jest cisza i spokój i w końcu mam chwile dla siebie ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz