14 lis 2013

Witaj w domu!

Mój ukochany przez cały nasz pobyt w szpitalu codziennie nas odwiedzał. Był ze mną niemal całe dnie i pomagał w opiece nad synkiem. Dla mnie było to zbawienne, bo naprawdę czułam się bardzo słabo po cięciu. Dla niego skutek był taki, że po tych kilku dniach wysiadł mu kręgosłup od kilkugodzinnego siedzenia na twardym krześle :-)

Po trzech dobach zostaliśmy wypisani ze szpitala. Rozpoczynało się nasze nowe życie. Nie miałam obaw czy sobie poradzę, czy damy radę. Instynkt macierzyński zrobił swoje. Wiedziałam, że w domowym zaciszu na spokojnie poznany się z maluszkiem. Mój mężczyzna natomiast wpadł w lekką panikę i uparł się, że koniecznie potrzebujemy na początku pomocy. Teściowa podchwyciła temat i zapowiedziała, że przyjedzie do nas z odsieczą. Tylko w czym zamierzała nam pomagać? Raczej nie w gotowaniu. Planowała zajmować się wnuczkiem, była ogromnie szczęśliwa, że została po raz pierwszy babcią. Ponieważ moje hormony nadal szalały, zareagowałam ostro: – Nie ma mowy! Chciałam sama robić wszystko przy naszym kochanym synku, poznawać go, patrzeć na niego, przytulać go, po prostu być z nim, no i… z nikim się nim nie dzielić.

Potem okazało się, że P. każdego dnia wieczorkiem po powrocie ze szpitala żalił się swojej mamie, jak to jest strasznie ciężko, jaki to on zmęczony. Biedaczek! Nic dziwnego, że chciała do nas przyjechać. Na szczęście szybko przekonał się, że świetnie dajemy sobie radę sami. Pierwszy wspólny dzień upłynął naprawdę bardzo przyjemnie i spokojnie. Wiadomo – w domu najlepiej. Zaczęło się dobrze, skończyło jednak nocnym „koncercikiem” Leosia. Synek przeraźliwie płakał, prężył się, miał napięty brzuszek. To była jego pierwsza kolka (jak się później okazało ostatnia). Nic nie przynosiło mu ulgi. Całą noc tatuś nosił go na rękach.

W tych pierwszych wspólnych dniach czułam ogromną potrzebę intymności. Ten czas pragnęłam dzielić tylko z mężem. Przez pierwszy tydzień odmawiałam rodzinie odwiedzin. Byli trochę naburmuszeni, ale jakoś zrozumieli. Cieszyłam się każdą chwilą. Gdy maluch spał, wsłuchiwałam się w jego spokojny oddech, zachwycałam jego grymasami. Nieważne, czy byłam zmęczona, czy niewyspana. Zamykałam oczy i kodowałam w pamięci każdy moment, chłonęłam jego bliskość. Dzieci tylko przez krótką chwilę są takie maleńkie.

M. 

Inne w tej kategorii:

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Mloda mama
2013-11-15 17:41:35

re: Witaj w domu!

Ja czulam, ze chce sama zajmowac sie córcią

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
MatczyneFanaberie
2013-11-14 20:54:52

http://matczynefanaberie.blogspot.com/

u nas była moja mama i to było cudowne, bo Ojciec Pierworodnej szedł do pracy a młoda była bardzo absorbująca :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz