26 paź 2013

Z brzuszkiem jest trudniej

W ósmym miesiącu ciąży – ze względu na nowe miejsce zamieszkania – zdecydowałam się na dojeżdżanie do pracy środkami komunikacji miejskiej. Miało być dużo szybciej. A było dużo ciężej. Ale jak to zwykle ja –postanowiłam być twarda. Teraz kiedy to sobie przypominam, to zastanawiam się, jak mogłam być tak nierozważna. Co prawda starałam się unikać zatłoczonych autobusów. Bardzo często przepuszczałam kilka kursów czekając na jakiś mniej przepełniony. Mimo wszystko dzisiaj widzę, że było to po prostu lekkomyślne (dlaczego nikt mi nie zakazał?). Tym bardziej, że jeśli chodzi o życzliwość towarzyszy mych codziennych podróży do pracy, to nie mam dobrych doświadczeń. Naprawdę na palcach jednej ręki mogę policzyć pozytywne reakcje jakie wzbudzał mój „ciężarowy” stan. A nie ma co ukrywać, że z brzuszkiem jest trudniej utrzymać równowagę w tramwaju czy autobusie, trudniej stać w długiej kolejce. Ja na przykład będąc w ciąży mogłam spacerować po kilka kilometrów i czułam się doskonale. Natomiast nie byłam w stanie ustać choćby kilku minut w miejscu, bo od razu robiło mi się słabo.

W ciąży nauczyłam się, że trzeba być stanowczym w egzekwowaniu swoich przywilejów. Co prawda na początku nie potrafiłam tego robić, czułam, że wymuszam wyjątkowe traktowanie. Było to dla mnie źródłem nerwów i niepotrzebnego stresu. Ale jakoś z tym sobie w końcu poradziłam... Hmm… a może po prostu przyszłe mamy stają się drapieżne i dużo łatwiej przychodzi im walka o dobro swojego dziecka?

Wiem, że będąc w ciąży, jest czasem niezręcznie dopominać się o ulgowe traktowanie. Jednak nikłe szanse, aby ktoś nam go odmówił. Bo przecież ciężarnym się nie odmawia;-)! Trzeba zdobyć się na odwagę i upomnieć lub zwyczajnie o nie poprosić. Ja tak właśnie robiłam. Wchodziłam w kolejkę i z uśmiechem pytałam: – Czy będą Państwo tak mili i przepuszczą mnie?

Głaskałam się przy tym po brzuszku i puszczałam anielski uśmiech. W autobusie wybierałam „ofiarę” i prosiłam, aby ustąpiła mi miejsca, bo boję się, że jeśli będę stać, to ktoś niechcący uderzy mnie w brzuch. W ostatnim trymestrze ciąży starałam się mimo wszystko ograniczyć wychodzenie do marketów. Wszędzie wysyłałam P. Ludzie zazwyczajrobią pośpiesznie zakupy, nie zwracają uwagi na innych. Jak pod koniec ciąży wybrałam się do sklepu, by kupić kilka rzeczy, to myślałam tylko o tym, aby nikt nie wjechał wózkiem w mój brzuch.

Kobietom noszącym pod sercem słodki bagaż nie jest łatwo w przestrzeni publicznej. Tak, tak wiem, że ciąża to nie choroba, jednak to stan wyjątkowy. I jeśli ktoś w ciąży nigdy nie był, nie ma prawa krytykować „ciężarówek”.

M.

Inne w tej kategorii:

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2013-10-27 21:09:28

re: Z brzuszkiem jest trudniej

Oj tak. Też uważam, że z brzuszkiem jest ciężej. Niestety taka jakaś obecnie panuje znieczulica na panie w ciąży. Głupio się czasem upomnieć o przepuszczenie w kolejce, czy miejsce w autobusie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz