Autoportret ciężarnej - PROJEKT PYOKKO

Fotograficzna dokumentacja przebiegu ciąży miesiąc po miesiącu - w lustrze.

ciąża

Chciałoby się powiedzieć: „Ale to już było”, jednak jest coś w zdjęciach argentyńskiej fotografki, co sprawiło, że jeszcze kilka miesięcy temu pisały o nich prawie wszystkie zachodnie portale internetowe.

Sophie Starzenski rzuca nieco światła na to, co się dzieje pod ubraniami ciążowymi, pokazując światu serię zdjęć zatytułowaną  „Project Pyokko - 40 tygodni i lustro”.

Znów kilka dni temu przewinął się w mediach temat dotyczący mam - tym razem, czy matka Polka to ta gruba z odrostami czy sexy mama. Znów dyskutuje się o tym, jak wyglądamy, jakby to właśnie w byciu mamą było najważniejsze. Owszem - zależy nam na tym, by czuć się dobrze we własnej skórze i z naszymi ciałami, ale to te ciała właśnie wydały na świat nowe życie. To jest przecież o wiele istotniejsze, niż ilość zbędnych kilogramów czy rozstępów. Czytamy nasze historie porodowe - ileż te matczyne ciała nierzadko muszą przejść, by urodzić zdrowe dziecko!

Gwiazdy takie jak Jessica Simpson i Kim Kardashian były bezlitośnie atakowane za to, że „miały czelność” zbyt mocno przytyć w ciąży. Kate Middleton czy chociażby z naszego podwórka - Kasia Cichopek lub Anna Mucha, były wychwalane z to, że tak szybko schudły po urodzeniu dzieci (czy wiemy, jakim kosztem i czy aby na pewno działo się to tak "szybko"?).

Ciąże celebrytek i to, jak są ukazywane w mediach, stają się często przyczyną zaburzeń odżywiania w czasie ciąży i skrajnej nieostrożności przyszłych mam, uprawiających zbyt forsowne sporty. Potem mamy, które nie dają rady dosięgnąć tych mglistych „ideałów”, popadają we frustrację i niezadowolenie, zamiast koncentrować się na szczęściu, jakim jest macierzyństwo.

Zdjęcia Sophie to ona sama w ciąży. Dziewczyna, robiąc sobie miesiąc po miesiącu zdjęcia pokazuje, jak zmienia się jej ciało podczas 9 miesięcy oczekiwania na dziecko. Ona nie wstydzi się swojego rosnącego brzucha - ona jest z niego dumna. Sophie pokazuje piękno, jakie kryje się w tych zmianach i nie pokazuje na koniec swojej sylwetki po poprawkach i tygodniach morderczych ćwiczeń, ale siebie taką, jaką jest - z małym synkiem na ręku. Taką, jaką widzi siebie w lustrze.

Nazwa projektu - Pyokko, to określenie, którym Sophie pieszczotliwie zwraca się do swojego synka (i mówiła tak na niego, zanim jeszcze się urodził).

Obejrzyjcie zdjęcia na następnych stronach.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz