List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Do niedawna myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w najgorszych koszmarach. Byłam o tym święcie przekonana, dopóki sama tego nie doświadczyłam.

ciąża

Choć od tamtych tragicznych wydarzeń minęło już trochę czasu, to nadal gdy tylko o nich wspomnę, zimny dreszcz przechodzi mi po plecach, a łzy same napływają do oczu. Do niedawna myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w najgorszych koszmarach. Byłam o tym święcie przekonana, dopóki sama tego nie doświadczyłam. Długo nie mogłam mówić o tym co mi się przytrafiło, o moich przeżyciach wiedziała tylko najbliższa rodzina, mama, siostra i oczywiście mąż, nikt więcej. Dziś czuję silną potrzebę podzielenia się swoją historią z innymi, historią mojego poronienia…

Komentarze (24)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

jedna z wielu
2015-09-03 21:37:28

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

czytałam to z łzami w oczach niemalże jakby ktoś opisywał to co spotkało i mnie w maju ubiegłego roku :( z tym ze mój aniołek odszedł w 9 tygodniu a ja z niewyobrażalnym poczuciem pustki wewnątrz ciała jak i serca usłyszałam od ordynatorki że mam nie ryczę bo to przecież jest natura... jeśli naturą można nazwać znieczulicę personelu i sztuczne jak i przedwczesne wywoływanie porodu... ja również wracam często w myślach do tamtych dni tego nie da się zapomnieć ale nie ... można zapomnieć że życie toczy się dalej i już po czterech miesiącach od tamtego horroru znów wyszło słońce nad nami i dziś mam w ramionach trzy miesięczną córcię a winowajcą tamtych wydarzeń była tarczyca ale nikt nawet nie dociekał prócz mnie DLACZEGO? Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Matka
2015-09-03 11:20:09

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Poroniłam dwukrotnie, w 10 i 8 TC. Nikt nie kazał mi rodzić, zostałam pod narkoza wyczyszczona i wypuszczona do domu. W szpitalu traktowano mnie normalnie, bez żadnych czułości i współczucia bo umowny się w szpitalach na żadnym oddziale współczucia nie ma. Bylo mi bardzo przykro, że leże na jednej sali z kobieta w ciąży. Myślałam, że po poronieniu leży się gdzies w miejscu dla wyrzutków, kobiet słabych, nieprawdziwych, bo tak się wtedy czulam. Jako gorsza, niepełna i ch ... ora. Myślałam, że to spotkało tylko mnie i jestem zła, skoro cały oddział był pełen pięknych kobiet z brzuszkami. Kiedy wybudzili mnie po zabiegu czulam się jakby mi ktoś serce wyrwał, chociaż strasznie bolal mnie brzuch. Wraz z dzieckiem odeszła cząstka mnie i wtedy się zalamalam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za pół roku spotka mnie to samo. Ten stan psychiczy był bardzo destrukcyjny. Był moment ,że chciałam w szpitalu wyskoczyć przez okno z 4 piętra. Uporalam się ze stratami, nie wiem jakiej płci były moje dzieci, nie wyprawilam im pogrzebu ale pozegnalam się w myślach i zaakceptowałam to, co mi dane. Najciezej bylo wrocic do rzeczywistosci , do pracy po kilkunastu dniach spędzonych w łóżku, w zacienionym pokoju i w płaczu. Teraz jestem matka dwóch synow i kocham ich na życie ale nigdy nie zapomnę, że matka byłam już o wiele wczesniej. Moim wszystkim dzieciom ślę buziaczka. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
merci
2015-09-03 10:47:31

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Mam 20 lat, ja nie przeżyłam takie czegoś. Moja ciocia. Idealna rodzina, młode małżeństwo, mąż, żona, cudowny duży dom, dopiero zbudowany, wszystko z najwyższej półki, dopięte na ostatni guzik, no i przyszedł czas na dziecko. Boże Narodzenie, ciocia i wujek ogłaszają że spodziewają się dziecka, wszyscy w euforii, miało urodzić się w lecie. Ciocia dostała przedwczesnych skurczy, 4 miesiące przed porodem, udała się do lekarza, miała złe przeczucia, denerwowała się, ... miała uczucie niepokoju, ale nic nie wskazywało na wczesne rozwiązanie, czy jakieś problemy, skurcze ustąpiły, dostała "jakieś" witaminy i tabletki na uspokojenie, bo histeryzuje... Źle się czuła już do końca ciąży, ale jakoś znośnie. Poród. Pojechali do szpitala i okazało się, że dziewczynka miała wadę serca, na tyle poważną, że biło ono przez godzinę od porodu. Nie wiem jak owy "lekarz" to wszystko przeoczył i te witaminy... No cóż. Ciocia dostała urlop, leżała na łóżku miesiąc, nie ruszając się dalej niż 100m. Miałam wtedy 12 lat, ale do dziś pamiętam ten widok. I słowa mojego wujka do moich rodziców: "Dom jest, pieniądze są, miłość jest, dlaczego Bóg nie chciał dać Nam dziecka?" Myślę, że wiele faktów zostało przede mną ukrytych, bo należałam do tego bardzo wrażliwych dzieci. Wiadomość, że moja kuzynka nie żyje, dostałam napad płaczu, mama nie mogła mnie uspokoić. Cała sytuacja wywołała we mnie bardzo silne emocje. Dziś mają dwójkę cudownych dzieci, które są wychuchane w granicach rozsądku. Obie "dobre" ciąże były prowadzone przez lekarza, który przyjmował prywatnie. Cała sytuacja skłania mnie do refleksji nad tymi lekarzami. Każdy lekarz jest kierowany na bezwarunkową pomoc ludziom. Po to są. My jesteśmy dla nich, bez Nas nie mieliby nic. Nie rozumiem dlaczego istnieje różnica przyjęć. Jeśli nie prywatnie to dlaczego ludzie są traktowani jak przedmioty, bez współczucia, bez jakiejkolwiek ludzkiej czułości. I to nie jest zależne od specjalizacji. To jest skandal. Naprawdę. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
2015-09-03 06:18:48

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Ja miałam jeszcze ciekawiej (też 10 tydzień). Po ponad miesiącu zażywania tabletek dostałam bóli i w nocy pojechałam taxi do szpitala. Tam dostałam czopek na wywołanie porodu i nie zostałam przyjęta na oddział lecz wysłana do domu, w którym byłam sama. Zgłosić się miałam rano. Rano idąc do toalety poroniłam. Cóż, wzięłam do słoiczka, żeby pokazać. Pani doktor otworzyła słoiczek, stwierdziła ze to to, po czym wrzuciła całość do śmieci i przyjęła mnie na oddz ... iał na czyszczenie. Nawet nie było już czego badać, bo pani doktor załatwiła sprawę i nic nie wspomniała. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ona25
2015-09-02 23:49:17

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Ja miałam jeszcze ciekawiej (też 10 tydzień). Po ponad miesiącu zażywania tabletek dostałam bóli i w nocy pojechałam taxi do szpitala. Tam dostałam czopek na wywołanie porodu i nie zostałam przyjęta na oddział lecz wysłana do domu, w którym byłam sama. Zgłosić się miałam rano. Rano idąc do toalety poroniłam. Cóż, wzięłam do słoiczka, żeby pokazać. Pani doktor otworzyła słoiczek, stwierdziła ze to to, po czym wrzuciła całość do śmieci i przyjęła mnie na oddz ... iał na czyszczenie. Nawet nie było już czego badać, bo pani doktor załatwiła sprawę i nic nie wspomniała. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anna Maria
2015-09-02 22:47:36

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Histeryczka jednak, ciaza do 12 tygodnia nawet nie jest uznawana za ciaze i niczym nadzwyczajnym jest poronienie w tym okresie. Moze trzeba troche zachowac zdrowego rozsadku z zakupem ubranek w drugim tygodniu. Poronienie naturalne jest najlepszym sposobem wydalenia zarodka macicy. Jak sama nazwa wskazuje na tym etaapie ciazy to tylko zarodek, wiec mowimy o milimetrach. NIe oczekujmy od lekarzy rozpaczy nad kazdym nierozwiajacym sie zarodkiem. Natura to potega i sama eliminuje wadliwe zarodki, d ... zieki temu gatunek ludzki istnieje. Postawa roszczeniowa, histeria to typowe dla kobiet w pierwszych tygodnaich ciazy. Troche pokory i moze wiecej refleksji pomoze zniesc nastepne poronienia. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-09-03 09:32:26

czytanie ze zrozumieniem się kłania. autorce nie chodziło o rozpacz lekarzy nad utraconym dzieckiem, ale o normalne, ludzkie podejście, z szacunkiem i godnością.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Goskaa
2015-09-03 13:27:15

Dla Ciebie to tylko "Zarodek", a dla wielu kobiet już od poczęcia jest to dziecko, ja w 10 tygodniu już mogłam usłyszeć bicie serduszka mojego Synusia. Dzięki Bogu nie przeżyłam poronienia, ale moja Bratowa owszem, wiem, co przeszła. To nie jest istotne, ile dziecko ma tygodni.... Ale dla normalnej, zdrowej i pragnącej dziecka kobiety, od początku rozwijający się w niej Zarodek, jest Jej Dzieckiem, życiem, spełnieniem marzeń. Jestem w 36 tygodniu ciąży, oczekuje mojego Największego Szczęścia, które pokochałam już od małego, pulsującego "jajeczka" na usg... :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Podobnie
2015-09-03 15:08:45

(czytanie ze zrozumieniem się kłania. autorce nie chodziło o rozpacz lekarzy nad utraconym dzieckiem, ale o normalne, ludzkie podejście, z szacunkiem i godnością....) Czyli jak? Jak? Rodzina powinna zachowywać się w ten sposób, personel szpitala według opisu zachował się profesjonalnie. Zgadzam się z Anna Marią. Podstawowy tu widoczny problem to bezkrytyczne w Polsce podejście do małej ciąży. Wydaje się, że jeżeli opłacimy najdroższego lekarza i zamówimy najdroższe badania, to nic nie może się zdarzyć. Biznes okoloporodowy opiera się na tej myśli. Około 25% ciąż ulega poronieniu. Żaden profesor tego nie zatrzyma. Płakać można lub trzeba jeżeli kobieta czuje taka potrzebę, ale nie oczekujmy tego od otoczenia szpitalnego. Poza tym czo to znaczy "miałam urodzić naturalnie" - a jak inaczej? Poza tym pierwszy lekarz, który według autorki mało zrobił, postąpił dokładanie tak jak powinien. Nie ma postępowania i metod ratowania ciąży tak małej. Niestety dziecko było z wadami. Życie jest niesprawiedliwe, ale czasem to niczyja wina, to tez jest niesprawiedliwe, bo łatwiej znaleźć winnego i złego w tej sytuacji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mama
2015-09-02 22:36:12

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Histeryczka jednak, ciaza do 12 tygodnia nawet nie jest uznawana za ciaze i niczym nadzwyczajnym jest poronienie w tym okresie. Moze trzeba troche zachowac zdrowego rozsadku z zakupem ubranek w drugim tygodniu. Poronienie naturalne jest najlepszym sposobem wydalenia zarodka macicy. Jak sama nazwa wskazuje na tym etaapie ciazy to tylko zarodek, wiec mowimy o milimetrach. NIe oczekujmy od lekarzy rozpaczy nad kazdym nierozwiajacym sie zarodkiem. Natura to potega i sama eliminuje wadliwe zarodki, d ... zieki temu gatunek ludzki istnieje. Postawa roszczeniowa, histeria to typowe dla kobiet w pierwszych tygodnaich ciazy. Troche pokory i moze wiecej refleksji pomoze zniesc nastepne poronienia. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-09-02 18:18:13

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Histeryczka jednak, ciaza do 12 tygodnia nawet nie jest uznawana za ciaze i niczym nadzwyczajnym jest poronienie w tym okresie. Moze trzeba troche zachowac zdrowego rozsadku z zakupem ubranek w drugim tygodniu. Poronienie naturalne jest najlepszym sposobem wydalenia zarodka macicy. Jak sama nazwa wskazuje na tym etaapie ciazy to tylko zarodek, wiec mowimy o milimetrach. NIe oczekujmy od lekarzy rozpaczy nad kazdym nierozwiajacym sie zarodkiem. Natura to potega i sama eliminuje wadliwe zarodki, d ... zieki temu gatunek ludzki istnieje. Postawa roszczeniowa, histeria to typowe dla kobiet w pierwszych tygodnaich ciazy. Troche pokory i moze wiecej refleksji pomoze zniesc nastepne poronienia. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-09-02 17:44:43

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Ja dwu krotnie poroniłam za każdym razem miałam łyżeczkowanie.Za pierwszym razem położono mnie w sali w raz z kobietami "na podtrzymaniu". O tym ze serduszko nie bije dowiedziałam sie w szpitalu i pani doktor która wykonywała mi usg powiedziała ze tak bywa i podsumowała ze gdybym to do niech chodziła może by sie nic nie wydarzyło i wręczyła mi swoją wizytówkę ( cała rozmowa trwała jakieś 15 minut) ona mi o takich rzeczach a ja tylko myślałam ze moje dziecko nie żyje. P ... zniej sam zabieg nie był by taki straszny, gdyby nie leżące na stole pojemniczki z materiałem do badań i innych kobiet które rownież poroniły. Po zabiegu wybudzilam sie już w swojej sali z ogromnym płaczem wsród kobiet które jeszcze mogły mieć minimalny wpływ na to czy ich dziecko będzie żyło i ojciec odwiedzający jedena z tych kobiet skomentował moj płacz zdaniem " nie takir tragedie ludzie maja". Te 3 dni które spędziłam w szpitalu były koszmarem. Opuszczając szpital dostałam tylko informacje kiedy mogę odebrać wypis. Moje poronienie potraktowano jak bym przyszła wyciąć znamię, wycięto koniec tematu. A ty matko roniaca zostajesz sama ze swoją żałoba i pytaniami czy przypadkiem to nie twoja wina, bo może gdybys np nie wymyka tej podłogi to twoje dziecko by żyło. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
D
2015-09-02 17:25:25

re: List od jednej z Mam: Lekarz oznajmił, że nie słyszy tętna. Moje dziecko nie żyło - historia mojego poronienia

Ja dwu krotnie poroniłam za każdym razem miałam łyżeczkowanie.Za pierwszym razem położono mnie w sali w raz z kobietami "na podtrzymaniu". O tym ze serduszko nie bije dowiedziałam sie w szpitalu i pani doktor która wykonywała mi usg powiedziała ze tak bywa i podsumowała ze gdybym to do niech chodziła może by sie nic nie wydarzyło i wręczyła mi swoją wizytówkę ( cała rozmowa trwała jakieś 15 minut) ona mi o takich rzeczach a ja tylko myślałam ze moje dziecko nie żyje. P ... zniej sam zabieg nie był by taki straszny, gdyby nie leżące na stole pojemniczki z materiałem do badań i innych kobiet które rownież poroniły. Po zabiegu wybudzilam sie już w swojej sali z ogromnym płaczem wsród kobiet które jeszcze mogły mieć minimalny wpływ na to czy ich dziecko będzie żyło i ojciec odwiedzający jedena z tych kobiet skomentował moj płacz zdaniem " nie takir tragedie ludzie maja". Te 3 dni które spędziłam w szpitalu były koszmarem. Opuszczając szpital dostałam tylko informacje kiedy mogę odebrać wypis. Moje poronienie potraktowano jak bym przyszła wyciąć znamię, wycięto koniec tematu. A ty matko roniaca zostajesz sama ze swoją żałoba i pytaniami czy przypadkiem to nie twoja wina, bo może gdybys np nie wymyka tej podłogi to twoje dziecko by żyło. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz