List od jednej z mam: Boję się drugiej ciąży!

Skąd te obawy?

niepowściągliwe wymioty ciężarnych

 

Droga redakcjo,

piszę do Was ten list nie po to, by prosić o radę (bo nic się tu nie poradzi), tylko żeby się zwierzyć z mojego lęku. Już od ponad dwóch lat jestem mamą cudownej dziewczynki. Macierzyństwo jest dla mnie ogromną radością i już nie mogę się doczekać, kiedy moja córeczka będzie mogła mieć rodzeństwo. Porodu nie obawiam się zupełnie: tak, bolało jak nic na świecie, ale zupełnie się tym nie przejmuję. Problem tkwi gdzie indziej...

Boję się kolejnej ciąży. Pewnie parskniecie śmiechem, gdy przeczytacie, że powodem są ciążowe mdłości. Pierwszy raz wymiotowałam chyba w 5. tygodniu. Nie mogłam wyjchodzić z domu, ponieważ siedziałam (potem już leżałam) na kanapie z miską i wymiotowałam średnio co 10 minut. Nie było mowy nawet o łyku wody, nie mówiąc już o jedzeniu. Na drugi dzień przyjęto mnie do szpitala i postawiono diagnozę: niepowściągliwe wymioty ciężarnych. Spędziłam kilka, dłużacych się w nieskończoność dni pod kroplówką z elektrolitami, glukozą i lekami przeciwwymiotnymi, które nie szkodzą dziecku (czyli takimi, które średnio pomagają matce). Pomyślałam: ok, przeżyjemy, byle maleństwu nic się nie stało. Opuściłam szpital i jakieś trzy tygodnie był spokój. Oczywiście, wymiotowałam, ale nie bez przerwy i mogłam już jeść i pić. Pewnego dnia znowu się zaczęło: wymioty, osłabienie, znowu szpital. Tym razem było gorzej, bo byłam jeszcze osłabiona poprzednią akcją. Ponieważ nie miałam czym wymiotować, dostawałam torsji, od których bolały mnie wnętrzności. Wtedy myślałam: niech to się już skończy, jakkolwiek, ale niech się skończy. Na szczęście i tym razem w szpitalu postawili mnie na nogi. Schudłam 9 kilo i nie mogłam już siadać na twardym, bo mi się kości wbijały w skórę... Najważniejsze jednak, że żyłyśmy: obie. Płód rozwijał się wspaniale, a ja dostałam suplementy, by maluszkowi niczego nie zabrakło. Jakoś w trzecim miesiącu znowu otarłam się o szpital, ale na szczęscie tym razem udało się opanować sytuację suplementami z imbirem i witaminą B. Wyimiotowałam "tylko" kilka razy dziennie, jednak mogłam przełykać.

Tak upłynęły mi pierwsze cztery miesiące ciaży. Od piątego było już lżej, bo wymioty pojawiały się najwyżej raz na tydzień. Pod koniec ciąży było dość ciężko, bo córcia uciskała mi żołądek i znowu wymiotowałam codziennie. Jednak to już była plaża w porównaniu z tym, przez co przeszłam. Teraz jak myślę, że cała historia może się powtórzyć, bardzo się boję. Chcę całą ciążę jakoś funkcjonować, zajmować się małą... Na początku ciąży często fizycznie wręcz nie mogłam wstać! Zdaję sobie sprawę, że niepowściagliwe wymioty ciężarnych nie muszą wcale pojawić się w kolejnej ciąży, ale mimo to czuję paniczny lęk przed pierwszym trymestrem. Oczywiście, nie zaważy to na naszej decyzji i tak czy owak chcemy mieć drugie dziecko, tylko zastanawiam się, jak mam pokonać ten strach, który ciągle we mnie siedzi... Ojej, chyba bardzo się rozpisałam... Mam nadzieję, że ktoś przeczyta mój list i chociaż trochę zrozumie moje obawy.

 

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Mama
2017-09-01 07:36:25

Witam. Mialam troszke inaczej, u mnie meczyly mnie okropne nudnosci wieczorami, przychodzila godzina 17 a ja nie bylam w stanie funkcjonowac, kladlam sie i tak juz do rana. Do drugiego trymestu to trwalo. Ale przez to rowniez balam sie miec drugie dziecko. Corcia ma dwa latka i nie dawno dowiedziałam sie ze jestem w ciazy, ku mojemu zdziwieniu jak na razie bez zadnych objawów. Dlugo karmilam corke i nawet nie zauwazylam ze bede mieć dzidziusia :) w moim przypadku to się sprawdzilo, pierwsza ... ciaza nie rowna drugiej;) zobaczymy jak bedzie do konca, oby tak ladnie ;) Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz