Uratowani jeszcze przed narodzinami, dzięki... polskim lekarzom!

W Polsce nienarodzonych pacjentów ratuje się na światowym poziomie. Jednak nie wszyscy rodzice o tym wiedzą.

Lynlee Boemer

O Lynlee Boemer rozpisywały się media określając dzieckiem, które przyszło na świat dwa razy. Maleńka dziewczynka “urodziła się” trzy miesiące przed porodem, by lekarze mogli usunąć guz nowotworowy, który był niemalże tak duży, jak Lynlee. Takie operacje są możliwe, choć to brzmi niemalże jak scenariusz science fiction. Maluszek taki zawsze pozostaje w łonie mamy, gdyż całkowite wyjęcie oznaczałoby zakończenie ciąży.

Guz krzyżowo-ogonowy wykryto, gdy mała Lynlee miała zaledwie 16. tygodni. W takich sytuacjach zazwyczaj wykonuje się cesarskie cięcie, a maluch jest operowany po porodzie. Jednak w przypadku tego dziecka guz groził niewydolnością krążenia, jedyną szansą na przeżycia była operacja płodowa. Lynlee zoperowano w Texas Children’s Fetal Center. Guz był tak duży, że lekarze musieli częściowo wyjąć dziecko z łona matki i utrzymywać je sztucznie przy życiu podczas operacji. Po jej zakończeniu umieścili dziewczynkę z powrotem w macicy gdzie pozostała na kolejne 12 tygodni. Gdy przyszła na świat, odbyła się kolejna operacja, podczas której uśnięto pozostałości guza. Przypadek Lynlee był wyjątkowy, gdyż operacje na otwartej macicy to niezwykła rzadkość i wykonuje się ją, gdy inne metody leczenia nie wchodzą w grę. Warto wiedzieć, że takie operacje są możliwe i przeprowadza się je także w Polsce.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz