TOKOFOBIA - prawdziwy lęk czy fanaberia?

Drogie przyszłe Mamy, czy zaznałyście strachu przed porodem? Na pewno prędzej czy później dopadnie was ten lęk. Pytanie tylko, czy będzie to naturalny lęk, jaki odczuwa większość kobiet, czy też specyficzna fobia, z którą musisz udać się do specjalisty. Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

tokofobia

Tokofobia - czy słyszałaś o tym pojęciu? Jest to silna fobia, patologiczny przed porodem, a także przed ciążą. Z jej powodu pacjentki coraz częściej wybierają cesarskie cięcie zamiast naturalnego porodu. Występuje ona u kobiet, które wcześniej nie rodziły lub u tych, które rodziły i doznały silnego wstrząsu czy szoku (np. udziecko zmarło przy porodzie). Ważne jest jednak, żeby zrozumieć różnicę. Tokofobia to paniczny strach, od którego praktycznie nie możesz się uwolnić, więc jeśli od czasu do czasu przejdzie Ci przez głowę myśl, że poród może być straszny, to zupełnie normalne i to jeszcze nie fobia. Tokofobia dotyczy zarówno kobiet, które w ogóle nie chcą mieć dzieci i stosują liczne środki antykoncepcji (zwykle kilka naraz), jak również tych, które chcą mieć dzieci, ale przeraża je sama ciąża i poród lub przyszłe posiadanie dziecka ze względu na traumatyczne przeżycia z przeszłości (np. trudny poród lub śmierć dziecka).

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

małaMi
2015-06-17 17:42:33

re: TOKOFOBIA - prawdziwy lęk czy fanaberia?

zawsze borykałam się z bardzo bolesnymi miesiaczkami, co miesieczna wizyta na SORze byla murowana i zadne tabletki mi nie pomagaly, stad panicznie balam sie zajscia w ciaze i porodu, ale jak twierdzila moja ginekolog jedynym skutecznym sposobem na pozbycie sie boli jest wlasnie ciazy. Chcialam bardzo miec dziecko i w koncu powiedzialam do narzeczonego, ze chcem miec dziecko bo juz dluzej nie zniose tych boli. I tak odrazu przy pierwszej probie starania sie o malenstwo, udalo sie. Nio i sie zac ... zelo... mialo byc tak super, brak okresu = brak boli, ewentualnie tylko mialam sie pomeczyc przez pierwsze trzy miesiace z mdlosiami... yhy fajnie by bylo. pierwsze 5 tyg ok, a pozniej dopadl mnie straszny bol i okazalo sie, ze ciaza zagrozona trzeba brac tabletki, nie poddalam sie lykalam pigulki zgodnie z zaleceniami i oczywiscie sama na siebie uwazalam, zeby tylko nie stracic swojej kruszynki. Mijaly tygodnie chodzilam regularnie na wizyty do swojej Pani doktor i z kazda wizyta pojawial sie straszny paniczny lek zwiazany z porodem. Jak pytalam Pani ginekolog jak to bedzie, bo sie tak bardzo boje, ze ja nie przezyje tego bolu, co bedzie z dzieckiem jezeli ja nie wytrzymam tego napiecia, a co bedzie jak w polowie sie poddam bo nie dam rady urodzic. Zadawalam jej mnostwo pytan, az w koncu na ktorejs tam wizycie, bo juz dokladnie nie pamietam. Pani doktor zapytala mnie czy nie udalabym sie do psychiatry, tak tak psychiatry nie psychologa, porozmawiac na ten temat i nic wiecej nie chciala mi sama powiedziec. Odpowiedzialam, ze dobrze pojde skoro ma mi pomoc bynajmniej bedzie sie starala pomoc. Po kilku tygodniach poszlam do Pani psychiatry i zaczelam z nia o tym wszystkim rozmawiac, w sumie to cala ta rozmowa byla przez lzy. Pani doktor powiedziala mi kilka madrych zdan i na koniec stwierdzila, ze jest juz za pozno na leczenie tokofobii i jedynym ratunkiem na to aby przez te kilka nastepnych tygodni cieszyla sie w pelni blogoslawionym stanem jest wypisanie zaswiadczenia na cesarskie ciecie. Bylam w szoku, na mysl mi wogole nie przyszlo, ze jest cos takiego jak tokofobia. powiem szczerze, ze po otrzymaniu tego zaswiadczenia i rozmowie ze swoja ginekolog naprawde sie uspokoilam, poprawily mi sie odrazu wyniki, zaczelam lepiej sypiac i w koncu naprawde cieszyc sie ciaza. Fakt balam sie dalej porodu, ale na pewno juz nie w takim stopniu jak wczesniej, to pewnie dlatego, ze wiedzialam, ze nie bede musiala odczuwac tego potwornego bolu. Ciecie cesarskie wspominam bardzo dobrze, szybko doszlam do siebie, pewnie dlatego, ze bardzo zaparlam sie w sobie, ze musze szybko zaczac normalnie funkcjonowac dla dobra malenstwa. Jestem przykladem, ze tokofobia nie jest jakas fanaberia i na pewno nie jedna kobietka zmaga sie z takim samym problemem co ja. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz