Nie wyrzucaj kota w ciąży!

Argumenty przemawiające za pozostawieniem w naszym domu kota, gdy zajdziemy w ciążę.

ciąża i kot

Kota w ciąży wyrzucać nie należy, gdyż ze względu na jego (a raczej jej, bo to przecież kotka) błogosławiony stan, należy okazać zwierzęciu szacunek. Oczywiście, ten tytuł jest żartem i nie będziemy rozprawiać o dobrym traktowaniu zwierząt (może trochę), mimo że jest to bardzo istotny temat dla polskiego społeczeństwa. W ciąży będzie nie kot, lecz właścicielka i omówimy drażniącą wszystkie ludzkie i kocie mamy kwestię pozbywania się z domu kota po ujrzeniu dwóch kresek na teście ciążowym.

Każdy właściciel zwierzaka powinien wiedzieć, że jak powiedział Mały Książę: "Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś". Kot nie jest na chwilę i przyjmując go do naszego domu mamy obowiązek troszczyć się o niego do końca jego dni. Tutaj jednak wkracza ojciec, wkracza matka, wkracza sąsiad i sąsiadka, i wszyscy z przerażeniem błagają Cię o oddanie/wyrzucenie/uśpienie (*niepotrzebne skreślić) Twojego ulubieńca, no bo jak to: w ciąży z kotem! Po pierwsze z kotem to Ty w ciąży na pewno nie jesteś, a po drugie podsunę Ci teraz, droga Supermamo argumenty, które powinny przekonać wszystkich zatroskanych (chyba, że bardzo zawzięci).

Toksoplazmoza

Każdy słyszał, że można się nią zarazić od kota, i że jest groźna dla płodu, ale już mało kto wie, w jaki sposób można się nią zarazić. Bakteria toksoplasma gondii może występować w kocim kale, jednak znacznie częściej spotyka się ją w surowym miesie oraz nieumytych owocach i warzywach. Wiele kotów jest nosicielami toksoplazmozy, a wiele zagorzałych kocich mam jest na nią uodpornionych, bo już na nią chorowały nawet o tym nie wiedząc.

Przyjmijmy, że kot jest nosicielem tokso, a właścicielka nie była wcześniej chora. Okazuje się, że nawet wtedy zarażenie się tą chorobą jest nie lada sztuką! Jeśli nawet nie ma Cię kto wyręczać w sprzątaniu kociej kuwety, żeby się zarazić, musiałabyś ją sprzątać gołymi rękami i ich potem nie myć. Brzmi dosyć obrzydliwie, ale naprawdę to jedyna możliwość.

 

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2017-07-14 11:35:47

A ja kazałam się mężowi pozbyć kota i nie żałuję. Wywiozł go w jakieś pole i tyle. Babcia za nic w świecie nie dawała go zaszczepić ani odrobaczyć , przynosiła go do domu a on sikał wszędzie gdzie popadnie i nieustannie miauczał. Babcia pojechała to i kot pojechał i wszyscy szczęśliwi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz