Kalerosse - najlepsze, co ma w sobie jarmuż i brukselka

Co to właściwie jest, skąd pochodzi i dlaczego powinna jeść go kobieta w ciąży?

gotowanie w domu

Ryneczki, bazarki, sklepy ze zdrową żywnością nawzajem się prześcigają, oferując coraz większą ilość produktów. Produktów zdrowych, z ekologicznych upraw i hodowli, bez grama środków chemicznych i antybiotyków. Niektóre z nich przyprawiają o zawrót głowy. Kuszą egzotyczną nazwą, niebanalnym wyglądem, jeszcze lepszym smakiem i cudownymi właściwościami zdrowotnymi. I jak tu przejść obok, kiedy zielony jęczmień gwarantuje szybkie chudnięcie, a spirulina z prędkością światła usuwa
z organizmu toksyczne substancje.  Dziś pod lupę bierzemy kalerosse.

Co to właściwie jest kalerosse, skąd pochodzi i czemu budzi tak duży zachwyt wśród konsumentów?

Kalerosse to „krzyżówka” jarmużu i brukselki, wyhodowana w Wielkiej Brytanii. Wyglądem przypomina kapustę o pofałdowanych, zakończonych fioletowymi smugami listkach. Charakteryzują się one zwartą i jędrną strukturą, dzięki czemu podczas obróbki termicznej zachowują swoje rozmiary i chrupkość. Kalerosse ma ciekawy smak, bo łączy w sobie delikatną słodycz i orzechową nutę. Od kilkunastu lat podbija kupki smakowe Holendrów, Niemców czy Szwajcarów, od niedawna również Polaków.
Kalerosse to warzywo z ekstra dawką witaminy C (antyoksydantu) – ma jej dwa razy więcej niż brukselka, prawie 200 mg w 100 g produktu. Stanowi również doskonałe źródło witaminy B6, która wspomaga pracę układu nerwowego, mięśni i podnosi odporność organizmu. Zawiera wapń, żelazo i kwas foliowy – minerały szczególnie ważne dla kobiet planujących zajście w ciążę. Może okazać się zbawienny dla osób borykających się z zaparciami – ma dużo błonnika, który reguluje perystaltykę jelit, a do tego daje uczucie sytości.

fot. PrtScreen ze strony kalerosse.pl

Sprawdzi się, zarówno na surowo, jako składnik sałatek, kanapek czy koktajli, jak i w formie gotowanej oraz blanszowanej, w połączeniu z mięsem, rybą, kaszą czy makaronem. Co ważne, kalerosse nie jest rośliną modyfikowaną genetycznie, czyli w pełni bezpieczną.

Koszt – ok. 6 zł za paczuszkę 150 g.

Warto go spróbować, choćby ze względu na ciekawy smak, a także walory odżywcze i samemu ocenić jego przydatność w kuchni.

mgr dietetyki Marta Zarębska, właścicielka Poradni Dietetycznej odWAŻ się! w Łodzi

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz