Człowiek do przytulania pilnie poszukiwany [ZDJĘCIA+VIDEO]

Przytulanie i bliskość to podstawy zdrowego rozwoju. A co z maluchami, których nie ma kto tulić?

dziecko

Każdy wie, że nic nie koi lęku i bólu, jak tulenie przez mamę. Jednak są dzieci, które niestety nie mogą tego doświadczać. Przytulanie i bliskość to podstawy zdrowego rozwoju, to także poczucie bezpieczeństwa. 

Badacze od lat zauważają niezwykłe korzyści z bliskiego kontaktu skóra do skóry między noworodkiem a mamą lub tatą. Jednak, gdy maluch nie ma najbliższych, nie może pozostawać bez tej bliskości.

Powstają agencje, które mają pomóc takim maluszkom. Agencje takie działają np. w USA, jednak z braku środków niezbędni do przytulania są wolontariusze. Zanim muszki trafią do rodziny zastępczej tymczasowi opiekunowie dbają o to, by maluchy doświadczyły tyle przytulania, ile potrzebują.

Takie ośrodki są także w Polsce. Każdego roku w polskich szpitalach pozostawianych jest ok. 800 noworodków. Jeśli dodać do tego statystyki porzuceń w tzw. oknach życia i innych miejscach, okazuje się, że co 10 godzin w Polsce porzucane jest dziecko. Polska jest niestety w niechlubnej czołówce państw, w których rodzice zastępczy i adopcyjni oddają dzieci.

Nowo narodzone, bezbronne, w powszechnym mniemaniu nieświadome. Tak się myśli, ale czy na pewno tak jest? Psycholodzy zgodnie twierdzą, że w pierwszym okresie życia miłość i bliskość drugiego człowieka są nam niezbędne. Jeśli potrzeba ta nie zostanie zaspokojona, trauma związana z porzuceniem pozostanie na całe życie – wyjaśnia Anna Rajska-Rutkowska wiceprezes Fundacji Gajusz.

W ubiegłym roku został otworzony trzeci w Polsce Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny "Tuli Luli". Maluszki pozostawione przez rodziców w szpitalu i oczekujące na adopcję mogą w takim ośrodku doznać namiastki domu. Te maluszki, jak każde inne dzieci potrzebują nie tylko jedzenia, łóżeczka i czystych pieluch, ale także tego, żeby ktoś je przytulił i pobawił się z nimi. Do niektórych dzieci przychodzą rodzice, którzy wahają się z oddaniem lub rodzice, którzy planują adopcję, ale i są dzieci, do których nikt nie przychodzi.

Kolorowe, przytulne pokoje pełne zabawek i sztab specjalistów: lekarzy, terapeutów, psychologów i opiekunek. Maluszki te to dzieci cierpiące na traumę wczesnodziecięcą, a wiele z nich wymaga także specjalistycznej opieki ze względu na choroby czy niepełnosprawność.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz