Adam - chłopiec jeden na milion

Adam urodził się z ciężkim zespołem wad wrodzonych i został porzucony przez swoich biologicznych rodziców. Poznaj historię chłopca, który ma silną wolę życia - wbrew wszystkiemu!

syndrom Bartsocasa-Papasa

Kiedy dziecko przychodzi na świat, jest dla rodziców największym szczęściem. Z Adamem było inaczej, nikt nie cieszył się z jego narodzin. W pierwszych dniach swojego życia został porzucony przez biologicznych rodziców, urodził się ciężko chory, lekarze nie dawali mu za dużych szans na przeżycie. Niektórzy mówili, że chłopiec jest przeklęty. Adam urodził się ze zdeformowaną twarzą (rozszczep warg i podniebienia, brak powiek, nosa), nie miał palców dłoni, a jego nogi były złączone ze sobą. Płuca, serce i mózg były zdrowe. U Adama został zdiagnozowany syndrom Bartsocasa-Papasa. Biologiczni rodzice powiedzieli, że w żadnym wypadku nie zabierają syna ze szpitala, zagrozili, że jeśli zostaną zmuszeni do zabrania Adama, to go otrują.

25-letnia Jessica z USA to misjonarka, która pracowała w tym szpitalu, gdzie urodził Adam. Ta młoda kobieta zajmowała się noworodkami, pomogła pielęgniarkom w opiece nad dziećmi. Zajmowała się również porzuconym chłopcem. Jessica zauważyła, że Adam płacze w czasie kąpieli. Powiedziała do pielęgniarki: „Jeśli on może odczuwać ból i płacze, to może też odczuwać wygodę i miłość.”. Ta myśl nie dawała jej spokoju, uświadomiła sobie, że to porzucone i chore dziecko czuje i chce żyć. Chłopiec przebywał w szpitalu przez jakiś czas, kiedy jego stan ustabilizował się, lekarze zadecydowali, że może zostać wypisany. Jessica i jej mąż (31-letni Raja, psychiatra) postanowili zabrać go do swojego domu. Jessica uważała, że jedyną rzeczą, jakiej potrzebuje ten noworodek, to rodzina i poczucie sensu istnienia. Po tygodniu opieki nad chłopcem, młode małżeństwo zadecydowało, że adoptuje niemowlaka.

Rodzice adopcyjni nadali chłopcu imię Adam, imię pierwszego człowieka, dla nich ten chłopiec jest darem od Boga, mama powiedziała: „Adam nie musi uzasadniać swojego istnienia. Jego istnienie jest uzasadnione, ponieważ został stworzony przez Boga. Bóg uczynił go na swój obraz, pomimo tych wszystkich wad, które widzą nasze ludzkie oczy. Pragnę, by ludzie widzieli te wszystkie fajne rzeczy, które Adam jest w stanie zrobić. Jego życie jest cudem.”.

Adam stał się ich pierwszym synem i najstarszym bratem dla rodzeństwa. Przeszedł wiele operacji, to rodzice pokrywali koszty leczenia. W Ameryce przeszedł poważną infekcję, która mogłaby go zabić, gdyby został w Indiach. Życie z Adamem to nie tylko ciągłe pobyty w szpitalu, wizyty w różnych gabinetach lekarskich, to także radość z małych rzeczy, Adam ciągle idzie do przodu, nauczył się śpiewać, mówić, chodzić, bawi się, jak każde inne dziecko. Rodzice podkreślają, że to Adam uczy ich tego, co w życiu najważniejsze i zachęcają innych do adoptowania niepełnosprawnych dzieci.

Zobaczcie zdjęcia Adama.

md

Komentarze (13)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Justyna
2016-02-23 22:53:56

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Adaśku, Ty po prostu chcesz żyć! Jesteś cudowny, masz wspaniałych Rodziców, trzymam kciuki za Waszą rodzinę!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Paulina
2016-02-22 19:20:34

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Acha i tak gwoli ścisłości to ludzie oczywiście też są zwierzętami. Serdecznie pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Paulina
2016-02-22 18:43:52

re: Adam - chłopiec jeden na milion

A ja nie rozumiem jak tak można. Tu nie chodzi o tego chłopca bo on i tak nigdy nie zrozumie, chodzi o jakieś udowadnianie że ja pokocham mimo że pokrzywione, ja altruista, ja nie zwracam uwagi na wygląd eh... chłopiec będzie całe swoje, pewnie bardzo krótkie życie cierpiał, zarówno psychicznie jak i fizyczne. Zwierzę kiedy jest tak chore zostaje humanitarnie uspione, szkoda że nie jesteśmy humanitarni dla cierpiących ludzi...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sylwia
2016-02-22 19:02:17

Ludzie to nie zwierzeta. Niech Pani sama wczuje się w sytuację jeśli urodziła pani chore dziecko i miała możliwość go leczyć zarówno finansowo i czasowo czy porzucilaby własne dziecko? Pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2016-02-22 19:15:53

Nie porzucilabym, ponieważ, co prawda już nie przymnie ale wciąż by gdzieś cierpialo. Chodzi mi tylko i wyłącznie o chodź odrobinę litośc dla takich dziec... zapętlilismy się za bardzo w tej moralności. Ma Pani rację, w tym przypadku zwierzęta mają lepiej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kasia
2016-02-23 09:28:12

W tym kontekście powinna Pani napisać "choć" , a nie " chodź" , bo to synonim "chociaż" , a " chodź!" , to wołacz czasownika chodzić . Powiemy " chodź tutaj ! "No .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kasia26
2016-02-23 12:11:30

Dokładnie to samo pomyślałam. Dlaczego pozwalamy psom nie męczyć się w takich sytuacjach?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Monika
2016-02-22 18:03:01

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Podziwiam tą parę za odwagę nie każdy zdecydował by się na taki krok

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
iskra
2016-02-22 17:10:25

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Adam urodził się w Indiach gdzie większość ludzi nie ma nawet dostępu do minimalnej opieki medycznej. Nie dziwię się rodzicom, którzy najprawdopodobniej nie byliby w stanie pokryć kosztów jakiejkolwiek rehabilitacji, o leczeniu nie wspominając. W Indiach nie ma czegoś takiego jak NFZ, więc rzadko kiedy Państwo pomaga rodzicom w takich przypadkach. Sami rodzice adopcyjni (oboje są lekarzami) nie posiadali funduszy na pokrycie kosztów. Szczerze powiedziawszy jestem zaskoczona, ... e chłopiec przeżył pierwsze kilka godzin po porodzie. Zazwyczaj dzieci niepełnosprawne a zwłaszcza te, które mają widoczne wady wrodzone są zabijane w kilka godzin po porodzie. Historia może byłaby i sensacją dla mnie, gdyby nie wiedza na temat tego jak wygląda sytuacja w Indiach. Dużo bardziej szokujący jest fakt, że istnieją nadal społeczności w Indiach gdzie zabija się dzieci, które miały nieszczęście urodzić się dziewczynkami. Gdzie niektórzy wymuszają na matkach aborcje jeśli wiedzą, że dziecko urodzi się dziewczynką. W pełni zdrową, sprawną i niekiedy pierworodną, ale jednak dziewczynką. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2016-02-22 15:36:51

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Powiem wam tak, łatow się mówi " pokochaj". Sama mam brata który jest sparaliżowany od urodzenia, opiekujemy się nim ale czasem jestem na niego wściekła - wiem to głupie, bo przez tyle lat jesteśmy ograniczeni jego chorobą i czasowo i finansowo. Ale tak czasem zastanawiam się, co mój brat ma z tego życia ? nie powie co go boli, nie zrobi sam kupy ( trzeba robić lewatywy). nie powie kiedy jest głodny, teraz trzeba jedzenie mu specjalnie miksowac, oddciągać ślinę... no i co on ... z tego życia ma ?! 4 ściany telewizor i od czasu do czasu spacer bo niestety wyjść z nim często nie można bo zaraz łapie cięzkie infekcje. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anna
2016-02-23 19:17:53

Współczuję... Jestem matką niemowlaka, ale nadal twierdzę, że w przypadku tak niepełnosprawnego dziecka usunęłabym ciążę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Marta
2016-02-22 11:23:45

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Powiem wam tak, łatow się mówi " pokochaj". Sama mam brata który jest sparaliżowany od urodzenia, opiekujemy się nim ale czasem jestem na niego wściekła - wiem to głupie, bo przez tyle lat jesteśmy ograniczeni jego chorobą i czasowo i finansowo. Ale tak czasem zastanawiam się, co mój brat ma z tego życia ? nie powie co go boli, nie zrobi sam kupy ( trzeba robić lewatywy). nie powie kiedy jest głodny, teraz trzeba jedzenie mu specjalnie miksowac, oddciągać ślinę... no i co on ... z tego życia ma ?! 4 ściany telewizor i od czasu do czasu spacer bo niestety wyjść z nim często nie można bo zaraz łapie cięzkie infekcje. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
sylwia
2016-02-22 10:02:40

re: Adam - chłopiec jeden na milion

Powiem wam tak, łatow się mówi " pokochaj". Sama mam brata który jest sparaliżowany od urodzenia, opiekujemy się nim ale czasem jestem na niego wściekła - wiem to głupie, bo przez tyle lat jesteśmy ograniczeni jego chorobą i czasowo i finansowo. Ale tak czasem zastanawiam się, co mój brat ma z tego życia ? nie powie co go boli, nie zrobi sam kupy ( trzeba robić lewatywy). nie powie kiedy jest głodny, teraz trzeba jedzenie mu specjalnie miksowac, oddciągać ślinę... no i co on ... z tego życia ma ?! 4 ściany telewizor i od czasu do czasu spacer bo niestety wyjść z nim często nie można bo zaraz łapie cięzkie infekcje. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz