Butelkowe mamy

Kobiety karmiące noworodki i niemowlaki butelką powinny być traktowane godnie przez wszystkich, zarówno personel szpitalny jak i lekarza pediatrę oraz osoby z najbliższego otoczenia.

mama i dziecko

Karmienie piersią bywa bardzo trudne, a wręcz niemożliwe i nie udaje się. Każda mama ma swoją historię z podawaniem butelki. Obecnie zachęca się kobiety do karmienia piersią, udziela się cennych informacji na ten temat, pomaga.

Kiedy karmienie piersią zawodzi (istnieją takie sytuacje!) i mama podaje butelkę, tak naprawdę zostaje sama. Wiele osób uznaje, że karmienie butelką jest proste. Tymczasem to wcale nie jest proste, a mamom butelkowym brakuje naprawdę wielu informacji. Brakuje wskazówek technicznych, choćby dotyczących wyboru najlepszej butelki i smoczka, po częstotliwość karmień, ale także brakuje im najważniejszego - wsparcia psychicznego. Wręcz przeciwnie, wszyscy zdają się mówić: Jesteś kiepską matką, nie potrafisz wykarmić swojego własnego dziecka...

Tak być nie może!

Komentarze (9)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

kinga
2015-04-13 06:12:05

re: Butelkowe mamy

Jestem mama butelkowa i jestem dumna z tego, nie moglam karmic piersia gdyz w szpitalu panie ktore pokazywaly nam jak karmic piersia poszxzypaly mnie po nich do krwi mialam jeden strupek na piersiach, mimo tego kupilam kapturki i probowalam dawac cycusia lecz pokarm lecial z krwia, czy taki pokarm mialam dawac dziecku, z krwia ..?! No niestety musialam zlikwidowac pokarm i przejsc calkowicie na butle. Swietnie sobie dajemy rade zarowno ja jak i mala rosnie zdrowiutka dobrzr sie rozwija.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
martaj1991
2015-04-12 20:54:05

re: Butelkowe mamy

Sama miałam taką sytuację. Miałam bardzo ciężki poród, brak skurczy, za to bardzo silna grypa żołądkowa, dodatkowo byłam naciskana na brzuch przez lekarza, więc od razu wymiotowałam. W końcu zrobili mi cesarkę. Jak po porodzie powiedziałam że nie będę karmić, bo za 3 tygodnie wyjeżdżam na studia, 350km od miejsca w którym była mała, to było wielkie oburzenie. Musiałam wyjechać, bo miałam ostatnią sesję na studiach. Za każdym razem i lekarzom i pielęgniarkom musia ... łam się tłumaczyć czemu nie karmię, usłyszałam nawet że mogę zamrozić pokarm na te 2 tygodnie... dobrze że się nie posłuchałam bo od razu po wyjechaniu na studia zachorowałam na ospę wietrzną.. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kasia
2015-04-12 16:03:23

re: Butelkowe mamy

Sama miałam taką sytuację. Miałam bardzo ciężki poród, brak skurczy, za to bardzo silna grypa żołądkowa, dodatkowo byłam naciskana na brzuch przez lekarza, więc od razu wymiotowałam. W końcu zrobili mi cesarkę. Jak po porodzie powiedziałam że nie będę karmić, bo za 3 tygodnie wyjeżdżam na studia, 350km od miejsca w którym była mała, to było wielkie oburzenie. Musiałam wyjechać, bo miałam ostatnią sesję na studiach. Za każdym razem i lekarzom i pielęgniarkom musia ... łam się tłumaczyć czemu nie karmię, usłyszałam nawet że mogę zamrozić pokarm na te 2 tygodnie... dobrze że się nie posłuchałam bo od razu po wyjechaniu na studia zachorowałam na ospę wietrzną.. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Basia
2015-04-21 19:34:15

Dokładnie było ze mną ściągałam pół roku no ale ręce mnie zaczęły boleć i przestałam. Pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kasia
2015-04-12 13:00:14

re: Butelkowe mamy

Wreszcie się o tym mówi. Ja na początku nie miałam wystarczającej ilości mleka po cc i musiałam dokarmiać córkę mm. Naszczekają w szpitalu Matki Polki bez problemu dostawałam mleko a po powrocie do domu zaczęłam ściągać mleko i dawać z butelki trwa to już 5 miesięcy ale i tak musze dokarmiać mm. Na początku bardzo dużo mnie kosztowało to psychicznie ze nie moge wykarmić małej ale dzięki wsparciu męża jakoś daliśmy radę. Dziewczyny mleko mm tez jest dobre a mama w ... dobrej kondycji psychicznej najważniejsza Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kala
2015-04-12 10:34:17

re: Butelkowe mamy

Moje dziecko nie było chore nie miało żółtaczki miałam problem z podaniem piersi kiedy prosiłam o pomoc nikt nie miał czasu mi pomóc w koncu źle podajac pierś brodawki były tak uszkodzone że co chwile pękały i lała się krew dosłownie aż w ostatnim dniu przyszła pani od laktacji i powiedziała jak zaleczyc to wszystko i że nie moge dawać piersi jak leci krew byłam tego świadoma ale nikt nie chciał mi dać mm mogłam chodzić po 3 razy aż za 4 ktoś sie zlitował i dał c ... zasem sobie myśle że wiekszość matek ma depresje po wyjściu z takiego szpitala zero wsparcia zero pomocy a Pani od laktacji tylko jedna i trudno się dziwić że nie da rady ogarnąć i pokazać wszystkim pacjentkom jak podać pierś dziecku . Jak odważyłam się podać pierś w domu minęły dwa miesiace to już malutka jej nie chciała pomimo tego że odciągałam mleko i 3 miesiace udało mi się karmić ją tylko moim mlekiem... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-04-12 10:17:18

re: Butelkowe mamy

Bardzo dobrze się stało, że pojawił się taki artykuł. Mimo ogromnej chęci i planów karmienia piersią, życie,w moim przypadku, napisało zupełnie inny scenariusz. Po porodzie przez cc spędziłam z córcią ponad dwa tygodnie w szpitalu, ponieważ okazało się, że mamy konflikt serologiczny w grupach głównych krwi i wywiązała się z tego żółtaczka patologiczna, którą leczono fototerapią. Zalecono, by córcia głównie leżała pod lampą, a wyjmowana była jedynie na karmie ... nie. Poinformowano mnie również, że dobrze by było, by jadła jak najwięcej, bo wtedy będzie wydalała nadmiar bilirubiny. Niestety, prawie nie miałam pokarmu, więc od początku była dokarmiana, ponieważ traciła na wadze, mimo że urodziła się duża. Oczywiście cały czas przystawiałam ją do piersi, licząc na to, że pokarm się pojawi, ale było go tak niewiele, iż zazwyczaj kończyło się dokarmieniem z butelki. Nie wiem tak naprawdę, dlaczego pokarm się nie pojawił w ilości wystarczającej do wykarmienia dziecka, bo byłam bardzo pozytywnie nastawiona do karmienia piersią. Może wynikało to z ogromnego przemęczenia- przez te ponad dwa tyg.przysypiałam jedynie na trochę, na siedząco, bo cały czas pilnowałam córci, która nie była zachwycona leżeniem pod lampą, wierciła się bardzo, ściągała okularki. Ze szpitala wyszłam 18kg chudsza, ale dalej w domu próbowałam karmić piersią i dopiero dokarmiać- jak już wspomniałam, córcia urodziła się duża i miała bardzo silny odruch ssania. Niestety, na niewiele to się zdało, ponieważ po jakimś czasie dziecko zaczynało się bardzo szybko denerwować przy piersi, czemu nie można się dziwić przy niewielkiej ilości pokarmu i tak powoli przeszłyśmy jedynie na butelkę. Rzeczywiście w szpitalu nie dostaje się dużego wsparcia- żadna położna nie poinformowała mnie, że Mała powinna być przepajana, więc dokarmianie mm kończyło się strasznymi zaparciami. Po powrocie ze szpitala również z każdej strony pada pytanie czy pani karmi piersią i muszę przyznać, że w moim przypadku zawsze wzbudzało to poczucie winy i tłumaczenie, iż nie miałam pokarmu. Butelkę i mleko także wybierałam sama metodą prób i błędów, korzystając z porad znajomych mam oraz internetu. Wszystko skończyło się dobrze, butelka i mleczko zostały dopasowane do mojej kolkowej córeczki, która pięknie rośnie i zdrowo się rozwija, ale mimo wszystko jest mi przykro, że nie udało mi się karmić jej piersią. Proszę więc, drogie mamy karmiące piersią, nie bądźcie zbyt pochopne w ocenie tych, które podają butelkę Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
madzia
2015-04-12 09:46:49

re: Butelkowe mamy

Bardzo dobrze się stało, że pojawił się taki artykuł. Mimo ogromnej chęci i planów karmienia piersią, życie,w moim przypadku, napisało zupełnie inny scenariusz. Po porodzie przez cc spędziłam z córcią ponad dwa tygodnie w szpitalu, ponieważ okazało się, że mamy konflikt serologiczny w grupach głównych krwi i wywiązała się z tego żółtaczka patologiczna, którą leczono fototerapią. Zalecono, by córcia głównie leżała pod lampą, a wyjmowana była jedynie na karmie ... nie. Poinformowano mnie również, że dobrze by było, by jadła jak najwięcej, bo wtedy będzie wydalała nadmiar bilirubiny. Niestety, prawie nie miałam pokarmu, więc od początku była dokarmiana, ponieważ traciła na wadze, mimo że urodziła się duża. Oczywiście cały czas przystawiałam ją do piersi, licząc na to, że pokarm się pojawi, ale było go tak niewiele, iż zazwyczaj kończyło się dokarmieniem z butelki. Nie wiem tak naprawdę, dlaczego pokarm się nie pojawił w ilości wystarczającej do wykarmienia dziecka, bo byłam bardzo pozytywnie nastawiona do karmienia piersią. Może wynikało to z ogromnego przemęczenia- przez te ponad dwa tyg.przysypiałam jedynie na trochę, na siedząco, bo cały czas pilnowałam córci, która nie była zachwycona leżeniem pod lampą, wierciła się bardzo, ściągała okularki. Ze szpitala wyszłam 18kg chudsza, ale dalej w domu próbowałam karmić piersią i dopiero dokarmiać- jak już wspomniałam, córcia urodziła się duża i miała bardzo silny odruch ssania. Niestety, na niewiele to się zdało, ponieważ po jakimś czasie dziecko zaczynało się bardzo szybko denerwować przy piersi, czemu nie można się dziwić przy niewielkiej ilości pokarmu i tak powoli przeszłyśmy jedynie na butelkę. Rzeczywiście w szpitalu nie dostaje się dużego wsparcia- żadna położna nie poinformowała mnie, że Mała powinna być przepajana, więc dokarmianie mm kończyło się strasznymi zaparciami. Po powrocie ze szpitala również z każdej strony pada pytanie czy pani karmi piersią i muszę przyznać, że w moim przypadku zawsze wzbudzało to poczucie winy i tłumaczenie, iż nie miałam pokarmu. Butelkę i mleko także wybierałam sama metodą prób i błędów, korzystając z porad znajomych mam oraz internetu. Wszystko skończyło się dobrze, butelka i mleczko zostały dopasowane do mojej kolkowej córeczki, która pięknie rośnie i zdrowo się rozwija, ale mimo wszystko jest mi przykro, że nie udało mi się karmić jej piersią. Proszę więc, drogie mamy karmiące piersią, nie bądźcie zbyt pochopne w ocenie tych, które podają butelkę Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz