Czy kolejność, w jakiej dzieci przychodzą na świat, wpływa na ich charakter?

Naukowcy interesują się zależnością między kolejnością urodzenia a osobowością człowieka. Jedno jest pewne, najstarsze, średnie i najmłodsze dzieci zachowują się różnie. Czy kolejność urodzenia kształtuje główne cechy charakteru?

dzieci

Stereotyp najstarszego dziecka

Przy pierwszym dziecku wielu rodziców zmienia swoje dotychczasowe życie i zwyczaje, zaczynają krążyć nad dzieckiem jak helikoptery, znacie to? Mając pierwsze dziecko, my, rodzice, bardzo często ekscytujemy się pierwszym ząbkiem, słowem, krokiem, to dla nas przełomowe momenty, nawet pamiętamy ich daty! Bacznie obserwujemy rozwój malucha, biegniemy do lekarza za każdym razem, gdy coś nas niepokoi (to dobrze, że wszystko sprawdzamy, ale w wielu wypadkach okazuje się, że dziecku na szczęście nic nie jest, tylko my jesteśmy przewrażliwieni). Często mamy też duże oczekiwania wobec naszego dziecka. A kiedy pojawia się rodzeństwo, liczymy na to, że starszak będzie dobrym przykładem i... pomocą dla nas – popilnuje, pobawi się z niemowlakiem, a w przyszłości wiele go nauczy! W końcu jest najstarszy! Oczywiście to tylko stereotyp starszego dziecka i zachowania rodziców, nie jest to żadną normą.

Komentarze (1)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Ola
2015-07-13 14:40:42

mama trzech chłopców

To temat-rzeka. Sądzę, że ma to wpływ. Zacznę od siebie. Mam młodszą siostrę. Od zawsze miałam przykazanę żeby się nią opiekować. Oczywiście buntowałam się bo chciałam mieć więcej czasu na swoje zajęcia. Tymczasem wszędzie gdzie poszłam miałam "ogonek". Moja siostra "rozrabiała za pięciu chłopaków"...ale pilnowałam jej jak umiałam. Tak było aż do chwili kiedy dorosłyśmy. Przychodziła do mnie ze wszystkimi problemami zamiast do rodziców. To była dla mnie lekcj ... a życia. Stałam się perfekcyjnie zorganizowana. W wieku kilkunastu lat gotowałam, sprzątałam i opiekowałam się siostrą. Jak mama. Podobnie mój mąż. Też ma młodszą siostrę. Rozmawialiśmy na ten temat jak to jest być zawsze tym najstarszym. Stereotypy potwierdzają się. Duża rodzina nie jest dla nas specjalnym wyzwaniem bo niejako zawsze byliśmy w tej roli obsadzani. Nasze siostry natomiast to lekkoduchy... późno dość się ustatkowały. Mają problemy z prowadzeniem domu, ale za to są niezwykle komunikatywne, radzą sobie z ludźmi.Moje dzieci są malutkie żeby wyciągać tak dalekoidące wnioski. Staramy się jednakowo je kochać i tyle samo dużo wymagać. Ale bywa różnie. Najstaszy syn (nazywany przez sąsiadów Generałem) jest aktualnie uczniem. Zawsze był rozsądny i zdyscyplinowany. Średni, przedszkolak (do którego przedszkolanki mówią: Prezes) to żywe srebro. Ale łatwo go zranić. Najmłodszy, do którego mówimy "Dyrygent" jest niemowlęciem. Ale już widzimy, że nasz stosunek do niego jest nieco inny. Ma przetarte szlaki. Pozdrawiam Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz