OCZAMI POŁOŻNEJ: Brzuch maluszka

Brzuszek noworodka. Mały, a jakże kapryśny.

noworodek

Kiedyś przeczytałam troszeczkę złośliwe określenie noworodka: osobnik z otworem ssącym i wydalającym. To w uproszczeniu prawda, ale między tymi otworami jest coś najważniejszego. Wiele osób pomyśli o serduszku, ale ja was rozczaruję. Chodzi o brzuszek, mały i jakże kapryśny brzuszek.

Brzuch dziecka to cały i powiązany ze sobą mechanizm. Zaczyna się od ssania mleczka, czy to z piersi mamy, czy to z buteleczki. Jeśli to ssanie jest łapczywe, przerywane krzykiem i płaczem, bardziej prawdopodobne jest, że do brzuszka dostaną się też bańki powietrza. Czyli już na początku drogi mamy problem. Dalej już tylko coraz gorzej. Przepełniony żołądeczek to najczęściej popełniony grzech przy karmieniu mieszanką z butelki. Chociaż pojemność żołądka noworodka to zaledwie ok 5 ml to notoryczne „rozpychamy” go. Słynne są porady babć skierowane do młodych matek: „Płacze, bo pewnie masz słaby pokarm, więc trzeba dać butelkę”. Nie ma słabego pokarmu, jest słaba wiedza o laktacji.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz