OCZAMI POŁOŻNEJ: Chore dziecko

Genetyka jest straszna, nieubłagana i zimna. Szafuje wyroki i na nic się nie ogląda.

dziecko

Pamiętam koleżankę z pracy, która bardzo chciała urodzić synka. Miała już córeczkę i marzyła o chłopcu. Zdecydowała się na zajście w ciążę w określonym czasie cylku miesiączkowego, o największym prawdopodobieństwie poczęcia chłopca. I stało się, zaszła w ciążę. Ale od początku źle się czuła, często krwawiła i odczuwała bóle brzucha. Trafiła na oddział patologii ciąży. Za wszelką cenę walczono o utrzymanie tej ciąży. Cały czas krwawiła i była na lekach.Tylko jedna, stara położna, kręciła na to nosem. Zawsze mówiła, że lepiej "wyronić" niż urodzić dziecko z wadami. Chociaż to okrutne, to gdzieś tam, na dnie serca, przyznawałyśmy jej rację. Przecież nieraz widziałyśmy dramat rodziców po narodzinach nieuleczalnie chorego dziecka. A potem jego odejście, poprzedzone cierpieniem i nadaremną walką. Instynktownie boimy się bólu i utraty kogoś bliskiego. Nie potrafimy pogodzić się ze śmiercią, chorobą, upośledzeniem.

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz