OCZAMI POŁOŻNEJ: Szpitalne sieroty - nasze sieroty

Nie potępiam i nie oceniam kobiet, które zdecydowały się na oddanie własnego dziecka. Każda z nich miała swoje powody i racje, każda z nich będzie musiała z tym żyć.

dzidzia

Ostatnio często odwiedzałam oddział neonatologiczny. Przenosiłam dzieci na obserwację z powodu zaburzeń adaptacyjnych i kilkakrotnie później zaglądałam do moich noworodków, jak sobie radzą. Przy okazji zajrzałam do wózeczka sierotki. Takiej sierotki społecznej. Dziecko zostało pozostawione przez matkę i chwała jej za to. Bo nie wyrzuciła, nie zabiła. Dziecko pozostało po porodzie, a po kilku dniach lub tygodniach trafi do domu dziecka, a potem do adopcji. Nieraz takimi maluchami sama się zajmowałam, karmiłam i pielęgnowałam. Noworodkowi wiele nie trzeba. Żeby ktoś nakarmił, przebrał pieluchę, utulił w płaczu. Teraz mogłam obserwować troskę koleżanek o małego chłopczyka z piękną bujną czupryną.

Komentarze (2)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

nikt
2015-09-16 13:32:59

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Szpitalne sieroty - nasze sieroty

Mój maluszek ma 5 miesięcy. Urodziłam miesiąc po tym, jak skończyłam 18 lat. Sama stałam przed taką decyzją, chociaż wiedziałam, że mam na kogo liczyć. Jednak brałam pod uwagę możliwość pozostawienia dziecka, wręcz tego chciałam do chwili narodzin. Wiedziałam, że maluszek przewróci całe moje życie. Szkoła zaoczna, rezygnacja z imprez, znajomych, nieprzespane noce... Lecz gdy urodziłam przez cesarskie cięcie i pielęgniarka pokazała mi dziecko... popłakałam się. By ... łam w jeszcze większej rozterce. Nie byłam niczego pewna. Nic nie mówiłam. Byłam wycieńczona na sali pooperacyjnej; trzy dni bóli z krzyża, 3 dni niejedzenia, ledwo co patrzyłam na oczy. W końcu na kilka chwil dali mi moje maleństwo i nie miałam serca go zostawić. Niewinne, maluśkie... Szczerze mówiąc do tej pory nie wiem, czy zrobiłam dobrze, bo nie mogę dać dziecku, tego co ludzie, którzy chcieli, mieli ustabilizowaną sytuacje zyciową i byli przygotowani na to psychicznie... Ale kocham mojego chłopczyka całym sercem. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
E.
2015-09-16 21:00:32

Kiedyś i ja zostałam sama.....były piękne plany i wszystko okazało się kłamstwem......zostałam sama z 50 zł w kieszeni i starym autem,po studiach -ale bez pracy, bez mieszkania, nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić, nie miałam wyrozumiałych rodziców, rodziny która by mnie przyjęła, było ciężko bardzo, do porodu ze stresu lezałam 3 miesiące na patologi ciąży, cały czas płakałam, schudłam a potem po porodzie było niby lepiej ale jeszcze gorzej bo wszyscy oczekiwali ode mnie że będę odpowiedzialną megazaradną matką, tak od razu się nie stało ale......przetrwałam te najgorsze chwile, sama trochę przy pomocy rodziców, dziś mój syn ma 9 lat już nie jesteśmy sami już nie jest ciężko. Nie wyobrażam sobie by go nie było albo byłby gdzie indziej, nie ma wszystkiego ale ma mamę i mojego przyszłego męża, ma fajny dom, kolegów swoje korzenie, dzieci nie potrzebują wiele, najbardziej potrzebują opieki mamy zwłaszcza jak są małe tak samo szczęśliwe będą całowane i tulone w kocyku za 10 zł co za 200, ciuszki, zabawki, to nic i tak wyrosną trzeba będzie wyrzucić. Ale miłość mamy prawdziwej mamy jest bezcenna. Wychowasz swoje dziecko tak by nie miało wielkich oczekiwań i żadań, by było mądre i pracowite a zobaczysz ile radości i spokoju da Ci twoje maleństwo, jak będzie miało rok dwa .....i 9. Pozdrawiam E.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz