Wielka Brytania wstrzymała promocję naturalnych porodów

Dlaczego po 12 latach Royal College of Midwives zmieniła zdanie?

poród naturalny

Royal College of Midwives (RCM) przez lata promowała naturalne domowe porody. Kobiety nakłaniano do rezygnacji z leków, w tym znieczulenia, wszelkich interwencji medycznych, a także rezygnacji monitorowania tętna dziecka czy cesarskiego ciecia.

Czytaj też: Czy poród w domu jest bezpieczny?

W Wielkiej Brytanii przyjmowaniem porodów naturalnych zajmują się położne, których jest znacznie więcej niż lekarzy położników. To one decydują, czy należy zadzwonić do lekarza i w zasadzie "decydują," jak przebiega poród. Do tej pory z zaleceń RCM wynikało, że położne podczas porodu "czekały i patrzyły", pozwalając "działać fizjologii", zaś w razie wątpliwości miały "zaufać swojej intuicji". Bez cesarskiego ciecia, bez wywołania porodu, bez przyrządów czy znieczulenia, tak od 12 lat jednogłośnie mówią położne w Wielkiej Brytanii. Jednak w maju RCM po cichu wycofała się z takiej promocji porodów.

Medykalizacja porodów jest zdecydowanie zbyt duża, ale unikanie ingerencji medycznych w ogóle, może zagrażać zdrowiu i życiu dzieci. Jak wykazały niedawne badania, u trzech czwartych z 1136 niemowląt, które w 2015 roku zmarły w Wielkiej Brytanii podczas porodu lub doznały trwałego uszkodzenia mózgu, mogło się to stać za sprawą braku ingerencji medycznej. W wielu przypadkach śledztwa dowiodły, że przy lepszej opiece, dzieci mogłyby zostać uratowane. Wedle nowych zaleceń, Royal College of Midwives nie będzie już informowało ciężarnych, że najlepszą formą porodu jest unikanie interwencji medycznej, a lekarze położnicy zaczęli promować interweniowanie, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.

Czytaj też: Jak się rodzi w Polsce? Raport Fundacji Rodzić po Ludzku szokuje!

db

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz