List od jednej z Mam: Karmię piersią tylko dzięki mojemu mężowi

Wsparcie najbliższych jest niezbędne w kamieniu piersią!

karmienie piersią

Hej dziewczyny,

muszę się z Wami podzielić naszą historią. Mam nadzieję, że którejś z Was to pomoże. Ale od początku...

Do ciąży i dziecka podeszłam bardzo zadaniowo, może to trochę dziwne, ale taki mam charakter, wszytko zaplanowane itd. Tak więc do przyjścia na świat mojego pierworodnego musiałam być dobrze przygotowana: dużo czytałam i dużo słuchałam o opiece nad maluszkiem. Najbardziej bałam się kamienia piersią, bo same wiecie, że tego można nauczyć się tylko w praktyce. Któregoś dnia powiedziałam o tym mojemu facetowi, że się boję, ale bardzo bym chciała, żeby się udało. I zaczęliśmy gadać na ten temat, razem czytać książki, czasem on trafił na cos fajnego, a czasem ja. Mocno mnie to zaskoczyło, bo przecież to kp. Jakoś kąpiel, czy zmiana pieluszki, usypianie no ok, ale karmienie piersią? Co do tego ma facet? Okazało się, że baaardzo wiele...

Niestety nie spodziewałam się, że karmienie będzie taką masakrą. Od początku miałam problem z przystawianiem dziecka, bardzo mnie to stresowało. Do tego tydzień po porodzie dostałam takiego zapalenia piersi, że trafiłam do szpitala i musiałam przyjmować antybiotyki. Nie mogłam karmić... i wtedy gdy pomyślałam, że wszystko stracone, mój mąż, mnie namówił, bym się jeszcze nie poddawała. Kupił mi laktator i zachęcił odciągania pokarmu, by podtrzymać laktację. Oczywiście maluch przy butli, wiec jak już mogłam go zacząć karmić, miał mnie centralnie w nosie. Ale mój mąż wciąż mnie namawiał i zachęcał, bym się nie poddawała. Kosztowało mnie to dużo pracy, mąż pomagał mi we wszystkim, ale to ja walczyłam z moją frustracją, bezradnością i niejednokrotnie byłam pierwszą chętną, by się poddać.

Po sześciu tygodniach walki się udało! Maluch zaczął ssać tylko pierś. Po tygodniach odciągania pokarmu, mycia laktatora i walki z przystawianiem i samą sobą, mam luz, wyciągam pierś i daje najlepsze mleko, jakie malec może dostać.

Nie chodzi mi o to, że butla jest zła, ale ja bardzo tego chciałam i bardzo w to wierzyłam i się udało, ale tylko dzięki mojemu facetowi. Moje dziecko ma teraz 5 miesięcy i karmię piersią tylko dzięki mojemu mężowi.

Dziewczyny często myśląc o karmieniu piersią, szczególnie, gdy jest trudno, myślimy o sobie jak o samotnym jeźdźcu na dzikim zachodzie. W samo południe pojedynek i albo się uda, albo polegniemy. A tak wcale nie jest. Często zarówno my, jak i nasi partnerzy nie mamy pojęcia, jak bardzo trzeba do tematu podejść razem. Kocham mojego męża, ale tak bardzo mnie drażnił, gdy już nie chciałam karmić. Co on może wiedzieć? To nie jego cycki! Co to za terror laktacyjny?!

Ale on to robił z miłości i wiedząc, że tego chciałam i bardzo jestem za to wdzieczna :*

Powodzenia dziewczyny! (I chłopaki ;))

A.

(pisownia oryginalna - przyp. redakcji)

________________

Kochane Mamy, na Wasze listy czekamy pod adresem: redakcja@supermamy.pl. Najciekawsze z nich opublikujemy. 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz