OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Kobiety po porodzie leżą na łóżku porodowym, czekając na szycie naciętego krocza. Nogi na podpórkach, gołe krocze i samotność. To zobaczyłam na sali porodowej.

ciąża

Dziwne jest, jak łatwo, pozwalamy na podłe traktowanie kobiet na porodówkach. I to my, kobiety - położne, zgadzamy się na to. Pozwalamy i przyjmujemy to z normę. Ktoś mi zdjął opaskę z oczu i pokazał każde świństwo. Ależ byłam przerażona!

Zaczęło się od przypadkowego potrącenia pacjentki na porodówce. Rodząca stała przy oknie na korytarzu i kuliła się z bólu. Byłam z koleżanką i gadałyśmy nie patrząc na boki. Mało nie przewróciłam kobiety. Przeprosiłam, ale oczywiście byłam zła, że ktoś blokuje korytarz. I nagle koleżanka powiedziała, że to ja przeszkadzam tej rodzącej. Popatrzyłam na nią, jak na wariatkę i skomentowałam, że to korytarz, przestrzeń dla wszystkich. Ale dotarło do mnie, że kobieta nie ma możliwości, aby znaleźć odrobinę swojej własnej przestrzeni.

Komentarze (28)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Mama razy 2
2015-11-26 21:37:36

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

CIeszę się że ktoś w końcu dostrzegł to wszystko. Ja ze swojego pierwszego porodu do dziś pamiętam złą opiekę, położna która nie potrafiła podejść ze mną do toalety i ktora ostatecznie podeszła do mnie gdy klęczałam na podłodze zwijając się z bólu (właśnie zaczął się ostatni etap porodu). Na bólach partych zatykała mi usta bym nie krzyczała a lekarz wypychał dziecko naciskając na brzuch. Po porodzie gdy dziecko zabrano na oddział noworotkowy rzucając przelote ... m że mała źle oddycha kazala mi polożyć się spać i zostawiła samą. Na pytanie czy wie co dzieje sie z moim dzieckiem poinformowała że nie ponieważ to juz nie jej pacjetka - byłą nią póki była w brzuchu. A ja płakałam... Była noc a ja sama, bez informacji z zabronioną możliwością bym mogła zadzwonić po męża by do mnie przyszedł... Właśnie od tego momentu mija 5 lat. Na szczęście wszystko dobrze się ułożyło ale ból mimo ogromnej miłości dalej jest jeszcze w mojej pamięci. 2 lata później ponownie rodziłam drugie dzieciątko... było lepiej bo bez tej brutalności ale niestety nadal zostawiona samej sobie... Drugi poród był dla mnie o tyle łatwiejszy ponieważ już wiedziałam co mnie czeka przynajmniej dużo więcej niż przy pierwszym gdy kobieta idzie przerażona nieświadoma jak to będzie naprawdę... Życzę każdej położnej by choć przez chwilę zatrzymała się i popatrzyła na to wszystko z empatią... Wiem że są cudowne położne i świat byłby przyjemniejszy gdyby każda dostrzegła w nas drugiego człowieka... A ja mimo trudnych chwil które są i będą we mnie chyba na zawsze i tak zastanawiam się nad 3 dzieckiem.... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Senga
2015-11-26 20:30:33

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Ciągle nie wiem czemu kobiety robią to innym kobietom. To że nacięcia są dla ich dobra to bzdura, której panie położne uczyły się na studiach dawno temu i niestety się nie douczają. Ja sama będąc filigranową urodziłam dwóch ponad 4 kg chłopców bez nacięcia i bez pęknięcia. Ale to tylko w prywatnej klinice możliwe. Tam nie przeszkadzali mi rodzić tak jak czułam czyli w pionie. Tuż po porodzie mogłam normalnie siedzieć. Żadnych problemów z załatwianiem swoich potrzeb ... a czy poruszaniem się i siedzeniem jak miały biedne dziewczyny po nacięciach. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anna
2015-11-27 10:15:19

A ja blagałam o nacięcie, ale ambitna położna nie chciała go zrobić! Uwierz mi, naciągnięte więzadła i obniżone narządy bolą dużo bardziej niż nacięcie. Zostałam kaleką do końca życia, bo jest moda na nienacinanie :/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
matka
2015-11-26 15:11:54

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

porodówka to jedno, po porodzie drugie- zero szacunku. Na sali 4 kobiety z dziećmi, wchodzi ekipa "na obchód"... i od progu- PROSZĘ POKAZAĆ KROCZE... - że co proszę? odmówiłam, powiedziałam, ze przyjdę do pokoju położnych i pokażę, ale nie teraz, przy wszystkich. Powiedzieli, ze jestem w szpitalu, żebym się nie wydurniała :) Druga kwestia, że na taki obchód mógłby przyjść każdy Kazik z ulicy w białym fartuchu- bo lekarze na obchodzie nie mają zwyczaju się przedstawia ... , a ja nie mam obowiązku znać wszystich pracowników szpitala... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Karolina
2015-11-26 13:42:00

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Niestety, ale Pani ma rację/ Często słyszałam ,że kobiety są na ostatnim planie/ Niestety, sama się też o tym przekonałam. Cieszę się ,że ktoś w końcu to opisał, pokazał światu prawdę jaka dzieje się na porodówkach. To przykre, mam nadzieję ,że to się zmieni. Mimo cudu jaki przyszedł na świat , nadal pamiętam te nie przyjemne sceny związane z porodem... I zastanawiam się. Czy chcę przez to przejść jeszcze raz? . Nie wiem, mam 20 lat i nie jestem pewna czy poród je ... st taką piękną historią. Kocham synka całym sercem, reszte wspomnień popsuli lekarze i położne. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Andzia
2015-11-26 09:08:20

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Niestety, ale Pani ma rację/ Często słyszałam ,że kobiety są na ostatnim planie/ Niestety, sama się też o tym przekonałam. Cieszę się ,że ktoś w końcu to opisał, pokazał światu prawdę jaka dzieje się na porodówkach. To przykre, mam nadzieję ,że to się zmieni. Mimo cudu jaki przyszedł na świat , nadal pamiętam te nie przyjemne sceny związane z porodem... I zastanawiam się. Czy chcę przez to przejść jeszcze raz? . Nie wiem, mam 20 lat i nie jestem pewna czy poród je ... st taką piękną historią. Kocham synka całym sercem, reszte wspomnień popsuli lekarze i położne. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Młoda Mama
2015-11-26 09:03:46

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

W szpitalu zostałam potraktowana jak wariatka,bo wprosiłam się na odział z dzieckiem w położeniu miednicowym, prawie 4,5kg i gdyby nie złe położenie kazaliby mi rodzić tak duże,pierwsze dziecko naturalnie.Byłam na wizycie kontrolnej parę dni przed u ordynatora oddziału-było wiadome od samego początku,że będzie CC ale zamiast umówić się na termin jak to robią w innych szpitalach to "ze spokojem przyjechać jak wody odejdą". W końcu się wprosiłam a na oddziale badano mni ... e jak krowę,choć każdemu z osobna mówiłam,że bardzo mnie badania podczas ciąży bolą (bóle porodowe nie wydawały mi się tak silne aby przyćmić te badania) no ale nikt nie słuchał.Wszyscy odpowiadali na pytania z łaski bądź zbywali a ja ani nigdy w szpitalu nie byłam (prócz narodzin oczywiście ;) ),nigdy też nie miałam żadnej operacji (jakby nie patrzeć CC to też operacja) no i pierwsza ciąża. Po całym horrorze z patologii ciąży (mi.badanie przy otwartych drzwiach+Pani w trakcie wyszła,przechodzenie z gołym tyłkiem odział 2 razy i róznych nieprzyjemnych słowach i sytuacjach) trafiłam w końcu na salę operacyjną gdzie doświadczyłam tyle szacunku,zrozumienia i wsparcia,że do dziś wspominam tych ludzi ;) Nie zmieni to jednak faktu,że dzięki Paniom i Panom z całego oddziału położniczego na każdą wzmiankę o kolejnym dziecku reaguję histerią (tak samo jak na każdą wzmiankę o seksie) ,bo nie chcę przeżyć 2gi raz tego samego. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-11-25 23:54:24

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

W szpitalu zostałam potraktowana jak wariatka,bo wprosiłam się na odział z dzieckiem w położeniu miednicowym, prawie 4,5kg i gdyby nie złe położenie kazaliby mi rodzić tak duże,pierwsze dziecko naturalnie.Byłam na wizycie kontrolnej parę dni przed u ordynatora oddziału-było wiadome od samego początku,że będzie CC ale zamiast umówić się na termin jak to robią w innych szpitalach to "ze spokojem przyjechać jak wody odejdą". W końcu się wprosiłam a na oddziale badano mni ... e jak krowę,choć każdemu z osobna mówiłam,że bardzo mnie badania podczas ciąży bolą (bóle porodowe nie wydawały mi się tak silne aby przyćmić te badania) no ale nikt nie słuchał.Wszyscy odpowiadali na pytania z łaski bądź zbywali a ja ani nigdy w szpitalu nie byłam (prócz narodzin oczywiście ;) ),nigdy też nie miałam żadnej operacji (jakby nie patrzeć CC to też operacja) no i pierwsza ciąża. Po całym horrorze z patologii ciąży (mi.badanie przy otwartych drzwiach+Pani w trakcie wyszła,przechodzenie z gołym tyłkiem odział 2 razy i róznych nieprzyjemnych słowach i sytuacjach) trafiłam w końcu na salę operacyjną gdzie doświadczyłam tyle szacunku,zrozumienia i wsparcia,że do dziś wspominam tych ludzi ;) Nie zmieni to jednak faktu,że dzięki Paniom i Panom z całego oddziału położniczego na każdą wzmiankę o kolejnym dziecku reaguję histerią (tak samo jak na każdą wzmiankę o seksie) ,bo nie chcę przeżyć 2gi raz tego samego. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2015-11-25 23:14:53

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Mój poród był okropny rodziłam 16 godzin poniżana przez lekarzy i położne tylko stażysta którzy mnie przyjmowali niewidzieli co robić ale byli mili o mało nie zabilu mi syna bo parli i parli a gdyby zrobili usg wiedzieli by obrazu że naturalnie nie urodzenia po 14 godzinach zapowiedzieli cesarke bo tracilam przytomność przyjechałam już z krwotokiem strasznie osłabiona ale co z tego skoro nie mieli lekarza i i tak męczylam się dalej a komentarze typu przestań się drzec albo z ... achowujesz się jak chisteryczka strasznie mnie w tamtym momencie bolały już nie licząc że leżalam całkiem naga przy pełnej sali gapiów na długo obdarla mnie ze śmialosci po urodzeniu syna mimo znieczulenia w kręgosłup po 4 godzinach przynieśli mi go na pół nocy żebym się nim zajęła skutki były straszne następne dni chodziłam do położnych lekarzy mówiłam że coś jest nie tak ze boli podbrzusze że nie umiem syna podnieść dostawałam ketonal a potem pocisk że mam się pozbierać bo nikt za mnie dziecka nie wychowanie wyszłam do domu po przesłanej nocy na drugi dzień rano pękły mi wszystkie szwy uratowała mnie położna syna do szpitala już nie trafiłam bo bym się nie zgodziła zaufania lekarka liczyła mnie pół roku w gabinecie bo nabawił się u nich paskudnego zaskarżenia...całość wspominam jako koszmar mój syn jednak rekompensuje mi to wszystko ale w polska służbę zdrowia już nie wierzę. Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Wiktoria
2015-11-25 22:52:33

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Bardzo dobrze , że zwróciła Pani na to uwagę. Nie wiedziałam do teraz jak to w Polsce wygląda. Studiuje w Holandii, jestem na drugim roku położnictwa. Tutaj najważniejsza jest matka!! Po porodzie jedna położna skupia uwagę na matce , a druga na dziecku , tak aby nikomu , niczego nie brakowało. Po porodzie każda matka ma możliwość wykupienia tzw. Kraamzorg, tzn. Opieki poporodowej. 8 dni po porodzie dziecka przychodzi do domu położna środowiskowa. Tłumaczy ona rodzicom jak np ... . Wykąpać i przebrać dziecko, pomaga przy karmieniu piersią , odpowiada na wszystkie pytania rodziców. Do tego kontroluje stan zdrowia matki i dziecka. Jeśli jest na to czas pomoga również w obowiązkach domowych , takich jak pranie, prasowanie , sprzątanie. Codziennie rano zaczyna od przygotowania śniadania dla rodziców. Jeśli w domu są inne dzieci - również nimi się zajmuje. Jest to na prawdę świetne rozwiązanie! Jeśli chodzi o przebieg ciąży i porod, kobieta jest zawsze na pierwszym miejscu! I tak powinno być... Pozdrawiam , Wiktoria Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Wiktoria
2015-11-25 22:57:09

Troszkę źle sformułowałam zdanie, powinno być: od dnia porodu przez następne 8 dni przychodzi.... :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Andzia
2015-11-26 09:11:24

Pięknie! .. bo w końcu to dzięki tej kobiecie istnieje dziecko i od jej stanu zdrowia zależy w dużej mierze stan dziecka...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
matka siedmiolatka
2015-11-25 22:19:15

re: OCZAMI POŁOŻNEJ: Kobieta na porodówce

Bardzo dobrze , że zwróciła Pani na to uwagę. Nie wiedziałam do teraz jak to w Polsce wygląda. Studiuje w Holandii, jestem na drugim roku położnictwa. Tutaj najważniejsza jest matka!! Po porodzie jedna położna skupia uwagę na matce , a druga na dziecku , tak aby nikomu , niczego nie brakowało. Po porodzie każda matka ma możliwość wykupienia tzw. Kraamzorg, tzn. Opieki poporodowej. 8 dni po porodzie dziecka przychodzi do domu położna środowiskowa. Tłumaczy ona rodzicom jak np ... . Wykąpać i przebrać dziecko, pomaga przy karmieniu piersią , odpowiada na wszystkie pytania rodziców. Do tego kontroluje stan zdrowia matki i dziecka. Jeśli jest na to czas pomoga również w obowiązkach domowych , takich jak pranie, prasowanie , sprzątanie. Codziennie rano zaczyna od przygotowania śniadania dla rodziców. Jeśli w domu są inne dzieci - również nimi się zajmuje. Jest to na prawdę świetne rozwiązanie! Jeśli chodzi o przebieg ciąży i porod, kobieta jest zawsze na pierwszym miejscu! I tak powinno być... Pozdrawiam , Wiktoria Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz