Byłem przy porodzie żony. Żałuję!

Poród rodzinny to niewątpliwie wspaniałe wydarzenie, ale nie każdy mężczyzna pragnie w nim uczestniczyć. Uszanujmy to!

ciąża, poród

Michał ma 29 lat. Jest świeżo upieczonym ojcem trzytygodniowego Marcelka. Był przy jego narodzinach. Przecinał pępowinę. Zapytany o wrażenia z porodu, ucina krótko: "Nie było źle. Nie padłem".

Drążę temat: „Czy byłeś z Magdą od początku? W jaki sposób ją wspierałeś? Co dokładnie działo się na porodówce? Co czułeś, gdy zobaczyłeś synka?

Dopiero ostanie pytanie wywołuje uśmiech na jego twarzy. Rozpromienia się wręcz:

- Dla tej chwili warto było przez to wszystko przechodzić, ale następnym razem nie dam się tak łatwo namówić...

Porody rodzinne to stosunkowo nowa "moda", praktykowana przede wszystkim w dużych, miejskich szpitalach. Sale wydzielone do tego typu "akcji" nierzadko przypominają domowy pokój, a personel obchodzi się z parą szczególnie łaskawie, ponieważ taki sposób przyjęcia porodu jest najczęściej usługą płatną.

Pośród par, które decydują się razem przyjąć na świat swojego maluszka, są przede wszystkim ludzie młodzi, po szkołach rodzenia, oczekujący swego pierwszego potomka.

Nie da się ukryć, że to ogromne wydarzenie dla rodziny i z punktu widzenia psychologii, może mieć bardzo pozytywny wpływ na zaciśnięcie się więzi między młodymi rodzicami. Wiele kobiet, którym asystował wspierający partner przyznaje, że bez jego obecności byłoby o wiele trudniej. Mężczyzna wspiera kobietę czułym gestem, masażem, pomaga przy ćwiczeniach na rozwarcie, w czasie zabiegów higienicznych, ale też rozśmiesza, pociesza, zachęca, czy uspokaja.

Obserwując wysiłek żony czy partnerki, docenia trud narodzin i jest potem bardziej empatyczny podczas zmagań macierzyńskich w pierwszych tygodniach po narodzinach dziecka.

Wiele par przyznaje: wspólny poród bardzo nas do siebie zbliżył. Cieszymy się, że mogliśmy przeżyć go razem.

Jednak nie każdy mężczyzna, pomimo chęci uczestniczenia w nim, wynosi z porodu dobre wrażenia. Zdarza się, że nie wytrzymuje fizjologii porodu, a cierpienie partnerki jest dla niego nie do zniesienia. Są młodzi ojcowie, którzy wręcz otwarcie przyznają, że popełnili błąd decydując się na obecność przy partnerce. Oto anonimowe relacje kilku z nich:

Michał, lat 29: - Najbardziej denerwowało mnie to, że w sumie nie miałem pewności, że jestem tam niezbędny. Starałem się wspierać rodzącą żonę, ale ona była bardzo skoncentrowana na sobie i widziałem, że woli wsparcie położnej.

Irek, 46 lat: - Kiedy 18 lat temu rodził się mój syn, porody rodzinne nie były jeszcze takie modne. W sumie, na porodówce przy żonie znalazłem się przypadkiem, bo akurat żadna inna kobieta nie rodziła i pozwolili wejść. Byłem tak zszokowany i zestresowany, że kompletnie nie wiedziałem, co mam robić, a krzyk mojej żony doprowadzał mnie do rozpaczy. Podałem jej rękę, a ona ją pogryzła z bólu. Wydawało mi się, że ten koszmar nigdy się nie skończy. Przecięcie pępowiny, owszem, było wzruszające, ale nie chciałbym przeżywać porodu w taki sposób jeszcze raz.

Tomek, 32 lata, tata 3-letniej Zuzi: - Od początku tłumaczyłem wszystkim, że nie chcę być przy porodzie, ale nikt, ani żona, ani moi rodzice i teściowie, nie brali tego pod uwagę. W końcu uległem. W czasie porodu było mi niedobrze. Nie chciałem zapamiętać takiej Oli. Kocham moją żonę bardzo, ale nigdy nie pociągała mnie fizjologia porodu. Mogli pokazać mi malutką tuż po. Nie musiałem, nie chciałem patrzeć, jak Ola rodzi, stęka, sapie, wykrzywia się... Ten widok wciąż mam pod powiekami i tylko mnie denerwuje, a nie cieszy.

jw

 

Komentarze (18)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
2017-09-07 12:11:38

ja za to byłem przy porodzie mojej córki, wspierałem żonę, podczymywałem na duchu, ocierałem pot i łzy, dodawałem otuchy i nic mi nie dawało większej satysfakcji jak to że mogę choć trochę jej pomóc i ulżyć w cierpieniu zwłaszcza że widziałem jak cierpi! Była mi za to bardzo wdzięczna, a obsługa z położną i lekarzem na czele pod wrażeniem bo poród trwał ponad 13h! Wiem że będę przy każdym następnym porodzie! Co to za partner co nie chce/nie potrafi być prz ... y swojej kobiecie w tych najtrudniejszych chwilach?! dupa a nie facet Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Joasia
2017-09-07 21:22:58

Jest pan wspaniałym mężczyzna!

I to tyle

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anooonim
2017-09-07 10:50:39

Maz byl przy 2 porodach. Gdyby nie on to bym chyba uciekla z tej porodowki .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-06 23:18:13

Jestem kobietą rodzilam dwa razy i uważam ze rodzaca kobieta to okropny widok

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-06 19:32:17

Och, biedactwa! Taki biedny ten facet, ze musial na to patrzec... a co ma powiedziec kobieta, ktora nie dosc, ze na to patrzy, to jeszcze to wszystko odczuwa I przechodzi SAMA! Do zrobienia dziecka to pierwszy chetny, a jak dochodzi do nieprzyjemnosci porodu to bohater wolalby nie widziec. A idzcie w cholere z takimi ci*ami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Eva
2017-09-06 22:20:50

dokładnie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-09 19:16:35

Ależ Ty musisz być głupia !!! Współczuje Twojemu mężczyźnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Halina
2017-09-06 13:16:38

"....W czasie porodu było mi niedobrze. Nie chciałem zapamiętać takiej Oli. Kocham moją żonę bardzo, ale nigdy nie pociągała mnie fizjologia porodu....." Jak rozumiem, kocha swoja idealną laleczkę, któa fizjologii nie ma.... To może lepsza gumowa lala?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-06 12:20:09

Żona też żałowała, ze była przy porodzie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-06 22:57:46

Hahahahaaa normalnie łzy mi ze śmiechu poleciały że żona też żałowała że BYŁA przy porodzie dobre! !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-06 11:42:46

Zdecydowanie nie! Faceci nie powinni być przy porodzie. Ok, we wstępnej fazie, kiedy są skurcze, wszystko boli i zdecydowanie kobieta odczuwa stres - jak najbardziej. Jego obecność jest niezbędna. Ale w późniejszej, ostatniej fazie zdecydowanie nie. Kobieta i tak jest tak zmęczona i obolała, że nie odczuwa jego obecności. A dla mężczyzny też nie jest to najlepszy widok. Ja kategorycznie zabroniłam komukolwiek wchodzić w tym momencie na salę porodową. Personel jest od teg ... o, zeby wszystko działo się tak jak powinno. Ani mąż, ani przyjaciółka w niczym nie pomaga... Czytaj więcej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Halina
2017-09-06 13:17:50

Nie generalizuj, mnie mój partner pomógł - psychicznie przede wszystkim. Czułam się bezpieczniej!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niebanalna
2017-09-06 16:05:50

Dokładnie. Mój maz byl przy 2 porodach. Pomógł mi ogromnie i docenił trud jaki się wklada w urodzenie dziecka. Wspolczuje ograniczonym umysłowo, że tego nie rozumieją i piszą "nie powinien" chce i może.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Asja
2017-09-07 19:26:32

Taa jasne w niczym mąź nie pomaga ? Ludzie zjedzcie na Ziemie.Logiczne ze majać "swiadka"personel daje z siebie wszystko, a sama bezbronna kobieta traktowana jest byle jak...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-09 19:22:56

Jeśli tego właśnie chce !!! Dlaczego kobiety tak naciskają na swoich partnerów nie dają im niejednokrotnie prawa wyboru , to chore !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
P
2017-09-06 09:25:00

Moim zdaniem poród to sprawa intymna każdej kobiety. Nie wyobrażam sobie że moj mąż miał być przy porodzie. Od razu mówiłam że tego nie chcę. On też nie chciał. Wiec rozumiem tych którzy nie chcą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-05 18:52:36

Szkoda ze nie żałuje ze był przy poczęciu .... ehhh

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
2017-09-05 18:13:28

Kobieta musi urodzić, mąż powinien uczestniczyć. W końcu poniekąd jest sprawcą i poród też jego też dotyczy. Przecież nie czuje bólu więc jego brak jest oznaką tchórzostwa moim zdaniem. Kobieta z mężem czuje się o wiele bezpieczniej nawet gdy tego nie okazuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz