Witaj świecie, czyli jak rodzi się główka (ZDJĘCIA)

Marry Fermont fotografuje porody. Serią zatytułowaną "Narodziny główki", wywołała sporo kontrowersji.

Marry Fermont

Są kobiety, którym wydaje się, że rodzenie główki dziecka jest jak przeciskanie ziemniaka przez dziurkę w nosie. Trochę tak jest, ale kiedy już kobiecie przytrafi się cud porodu, to zrozumie, że "ta druga" dziurka jest o wiele bardziej elastyczna. Niekiedy położna musi pomóc naturze i chroniąc krocze dokonać zabiegu epizjotomii, ale dziś jesteśmy już o wiele bardziej świadome niż rodzące kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Wiemy, że krocze do porodu należy przygotować: ćwiczyć mięśnie Kegla, masować tkankę skórną, wkładać kulki gejszy i balonik.

Marry Fermont postanowiła pokazać światu z bliska, jak rodzi się główka. Ta holederska fotografka specjalizuje się w zdjęciach noworodków i ich narodzin. Przybliża w swoich pracach wiele detali. Kiedyś pokazywałyśmy Wam jej serię zdjęć "Jak wyglądają dzieci zwinięte w kłębuszek w brzuszku u mamy?". Dziś pokażemy Wam zdjęcia z jej cyklu "The birth of the head" (ang. narodziny główki). Niech Was nie dziwi ich naturalizm. Nie widzisz swojego krocza podczas porodu, ale właśnie tak to wygląda! Budzi niesmak? Tylko wówczas, gdy dotyczy krocza obcej kobiety. Ale czy taki widok powinien gorszyć tę, która rodziła?

Marry Fermont na swoim blogu pisze, że moment, kiedy dziecko przeciska się przez kanał rodny i nagle ukazuje się w kroczu jego główka, jest według niej najbardziej wzruszającym momentem porodu. Te momenty Marry uwiecznia również na swoich fotografiach. Zobacz je DALEJ.

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz