Depresja poporodowa - nie bagatelizuj objawów!

Krótkotrwałe wahania nastroju u świeżo upieczonych mam to rzecz powszechna i zupełnie normalna. Występuje u 80% matek. Ale aż 10% kobiet cierpi na depresję poporodową - tu sytuacja mocno się komplikuje i nie można jej bagatelizować.

mama i dziecko

Depresja poporodowa objawia się między innymi przesadnym zamartwianiem się o stan zdrowia dziecka (kiedy nic na to nie wskazuje), osłabieniem więzi z dzieckiem czy obsesyjnymi myślami związanymi z noworodkiem. Mamy w depresji poporodowej czują się zniechęcone, przemęczone i ogarnia je rozpacz, kiedy myślą o przyszłości. Nie mają siły i chęci zajmować się dzieckiem, często mają problemy z karmieniem piersią, wyjście na spacer z dzieckiem przerasta je, unikają kontaktów ze światem zewnętrznym. Mają nieustanne poczucie winy - że wszystko robią źle, że są złymi matkami.

Przeczytaj, jak opisuje swoje uczucia Ania:

Jestem mamą dwójki dzieci. Zuzia ma 3,5 lat, a Kuba 8 miesiecy. Po urodzeniu Zuzi byłam bardzo szczęśliwa. Miałam chwile załamania, ale to szybko minęło. Kiedy urodził się Kuba, było zupełnie inaczej... owszem, jak wrócilam do domu, cieszyłam się. Zuzia zaakceptowala rodzeństwo, wydawało się wszystko iść w dobrym kierunku. Kuba miał dwa tygodnie, kiedy zadławił się i trafilismy do szpitala. Byłam przerażona. Bałam się o jego życie. (...) Bardzo tęskniłam za Zuzią, chciałam być już w domu. W szpitalu spędziliśmy tydzień, schudlam 10 kg. Na wyjsciu okazało się, że Kubuś ma refluks żołądkowo-przełykowy, powiększony kielich nerki i przebyte zapalenie uszu. Jak wychodzilismy do domu, byłam szczęśliwa, ale pełna obaw. Potem zaczęło się. Bałam się go karmić, nasłuchiwałam czy oddycha, w nocy przeżywałam horror. Spać czy nie spać, stanie się coś złego czy nie. Byłam na skraju załamania. Nie chciałam go, nie chciałam własnego dziecka. Nie potrafiłam go kochac... nikt nie widział tego. Zawsze udawałam, że wszystko jest ok... a w środku myslałam, że pęknie mi serce... w tym wszystkim cierpiała też Zuzia. To jej się obrywało... Minęło kilka miesiecy. Kuba jest silniejszy, rozwija się prawidłowo, jest uśmiechniętym, ślicznym i spokojnym maluchem. Zuzia też bardzo mi pomaga, bawi sie. Wszystko się ułożyło... a czy mi przeszło? Nie wiem... czasem mam dziwne mysli, ale jest lepiej... nikomu nigdy tego nie mowilam. Wstydzilam się. Balam się, że potraktują mnie jak panikarę, że sobie wymyślam. Pierwszy raz piszę o tym... nawet mój mąż nic nie zauwazył, bo płakałam po nocach, jak wszyscy spali...

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz